Listy do Francji, cz. I

z n a c z k iKiedy Babcia rozdała nam wszystkie miętusy, ciężko zachorowała i umarła. Druga Babcia z pierwszym Dziadkiem zasadziła na działce ogromne ilości pomidorów, aby potem ważyć plony na leciwej wadze i układać po parapetach i krzesłach w całym mieszkaniu. Pierwszego Dziadka nie pamiętamy, natomiast Wujek pewnego dnia spakował walizki i wyjechał do Anglii.

Od pierwszej Babci, oprócz wspomnianych cukierków miętowych, dostawaliśmy często znaczki. Dziwny był sposób ich ‚przydzielania’: nie dokonywał się bynajmniej na podstawie tak lubianych przez nas ‚serii’. Babcia przyznawała znaczki po sprawiedliwości, wedle kolorów. Stwarzało to oczywiście możliwość – a nawet konieczność – ciągnących się popołudniami wymian i licytacji, które z kolei dały początek zaawansowanej systematyce filatelistycznej i ponawianym regularnie wycenom.

Kres tym praktykom położyła wojna w Czeczenii w 1994 r., kiedy to założyliśmy z Przemkiem tajne ugrupowanie o nazwie Parafia i rzuciliśmy wszystko, w szlachetnym postanowieniu walki o wolność innych narodów. Ale o tym – być może – w kolejnym odcinku.

коБи

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: