Listy do Francji, cz. X: złe wychowanie

gagatki z BabciąTelefon odbiera kobieta.

– PZU, słucham.

– Jest tam gdzieś Kiśliński?

– Kto?

– Kiśliński.

– Ale nikt taki u nas nie pracuje.

– Bo mówi jego sąsiad, on chyba nie wyłączył żelazka w mieszkaniu. Czuć tutaj, dym jakiś leci.

– Matko Boska, to przecież trzeba na straż zadzwonić!

– A wykąp się w śmietniku!

W tym momencie Wujek przerywał połączenie i wszyscy w trójkę wybuchaliśmy śmiechem. No ubaw po pachy!

  коБи

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: