Dzień zapowiadał się niezwyczajnie

Od paru dni Mati prowadził obserwacje z okna najmniejszego pokoju. Miał na oku około piętnastu osób i odnotowywał godziny, w których przemierzały plac przy Koszalińskiej. O mistrzostwach świata w odbijaniu piłeczką pingpongową nie chciał więcej słyszeć: moja Armenia zdobyła trzy puchary z rzędu, najprawdopodobniej dlatego. Znaczyło to, że jest głupi, więc po prostu go olałem i zabrałem się za przeszukiwanie szuflad w pomieszczeniu sypialnym. W jednej z nich znalazłem stos listów; w większości krajowych, choć zdarzały się też znaczki zza wschodniej granicy. Ponieważ – z powodu wrodzonego czajnictwa – nie zdobyłem się na odwagę, by prosić babcię o pozwolenie, zacząłem odklejać je potajemnie. Ślęczałem nad tym już dobrą godzinę, gdy przylazł Mati i pyta, czy urządzamy zawody. To się wkurzyłem. Chciałem mu wlać, lecz on zobaczył koperty na podłodze.

Co ty robisz – mam powiedzieć, jak grzebiesz babci po szafkach?

Wobec takiej groźby posprzątałem pospiesznie cały kramik, bo on naprawdę był gotów naskarżyć. Zamierzał zresztą szantażować mnie do końca wakacji – na szczęście i ja wymyśliłem na niego haka: wykradłem mu mianowicie – i ukryłem – zeszyt z wierszami, w których wyrażał swoje wielkie uczucie i tęsknotę za Adą, młodszą od nas o rok pięknością z podstawówki. Dzięki temu dysponowałem narzędziem mogącym doszczętnie skompromitować go w oczach rodziny, a przede wszystkim kolegów z klasy, hie hie hie. Dowiedziawszy się o tym, Mati wpadł w panikę i postanowił wziąć mnie na litość.

Ja się nigdy w życiu w ogóle nie cieszyłem! – lamentował zanosząc się płaczem. – Ja cierpię na taką chorobę i wszystko na szaro widzę! Tylko kiedy kupiliśmy komputer to się trochę ucieszyłem, ale też mało, a niedługo to może umrę!

Brzmiało to bardzo wiarygodnie. Żenującej twórczości wprawdzie Matiemu nie zwróciłem, podczas obiadu oddałem mu jednak, bez kłótni, talerz ze statkiem, zaś w kolejnych zmaganiach pingpongowych Armenia przepadła, i to na samym początku eliminacji.

коБи

Odpowiedzi: 2 to “Dzień zapowiadał się niezwyczajnie”

  1. widzę kobi że łagodniejesz, ale muszę ci przyznać, że to pierwszy tekst który z przyjemnością przyjąłem bez względnie artystowskiej emfazy, tak trzyma, czuj czuwaj!!!

  2. Cieszy!:D Faktycznie człowiek łagodnieje, kiedyś to był ze mnie kawał brutala;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: