Śmierć ordynansa Pierniewicza

Na stare lata, kiedy już u pułkownika był się wysłużył, poszedł się ordynans Pierniewicz Konstanty emerytować na lekkiej służbie u Dzedzejów, pułkownika konekcjatów. Jako że pracowity był z niego człowiek, szybko sympatię Państwa sobie pozyskał, a i towarzysze fagasy lubiły go szczerze. Po trzech i pół roku wzorowej posługi nadszedł jednakoż dzień feralny: ordynans cały ranek tłustością dziwną wymiotował, a popołudniem dopadły go spazmy kalwaryjskie, tak że na twarzy niepomiernie stał się wycieńczony. Do tego lewe ślepie zapuchło mu bardzo nienaturalnie i cielistości jakby całe nabrało. Posłano więc po lekarza, ale ten przyjechawszy trupa już jedynie oglądać miał przygodę: rzeczono mu tedy aby przyczynę zgonu wybadał i akt wypisał. Tymczasem służbie polecono Warszawiankę z fonografu grać, była to bowiem ordynansa ulubiona szansona. Doktor zaś przyjrzawszy się womicjom z przerażeniem stwierdził iż cząstki kału odnaleźć w nich można, co znaczy że ordynans niechybnie ohydnemu zwyczajowi koprofagii hołdował, bowiem aby chorował na łaknienie spaczone, picą powszechnie nazywane, nigdy wcześniej nie zawyrokowano. Wielkie poruszenie w domu nowiny te wzbudziły, wszelakoż orzekł lekarz iż mała możność występywa aby od obrzydliwego nawyku ordynansa śmierć spotkać miała; wypytywać więc zaczął domowników czy mu cokolwiek na powód zgonu naprowadzić mogącego powiedzieć potrafią. Ozwała się tedy Lichnieska, za kuchenne popychadło służąca, iż kurwę sobie ordynans na wieczór wypadki nieszczęśliwe poprzedzający sprowadził i całą noc ją dymał, aż od hałasów ruchańskiem czynionych spać nie podobna było. Odrzekł jej medyk iż niemożebne aby od kurwy kipnął ordynans i że niezbędnie w rzyć mu zajrzeć musi, tak bowiem najpewniej zgonu przyczynę da się wybadać. Obejrzawszy pierniewicką nieprzystojność lekarz zaambarasowany oznajmił, iż nie kurwę sobie ordynans zamówił, ale kurwowi jakiemuś sam dupy zapodać musiał i to najwidoczniej nie raz pierwszy, ogromne bowiem zwyrodniałości a spustoszenia wynaturzona rozpusta w organach mu poczyniła. Weneria również najstraszliwsza rozwinęła się u niego, z sodomii jedynie wziąć się potrafiąca. Załamał przy tym ręce doktor i widać było że z trudem uzewnętrznić się pragnące mdłości wstrzymuje. Na nieszczęście ordynans w tej chwili ekskrementa pośmiertne wypuścił, z ejakulatem i przesiękami zmieszane; następnie najplugawsze substancyje analnością uchodzić mu poczęły, nie wiadomo w czym początek mające. Tego nie zdzierżył już doktorzyna i sam się zrzygał, bluzgi najokropniejsze pod adresem zmarłego posyłając. Z komentarzem na te wypadki senior domu pospieszył, Alojzy Dzedzej Aleksandrowicz niejaki:

Pięknieśmy Warszawiankę uczcili, zaiste. Miarkuję ja z tego wszystkiego, że ordynans rzycią się najwięcej pułkownikowi wysługiwał.

Panie – ozwała się Lichnieska – obiad podany.

(kisz)

Odpowiedzi: 7 to “Śmierć ordynansa Pierniewicza”

  1. a feee!nie, no naprawde a fe!

  2. Edward Kiszecki Says:

    no co?

  3. Co się dziwisz? Nawet najgorszy element posiada jakieś odczucia estetyczne.

  4. wydymaniec Says:

    „odczucia estetyczne”chybaś ocipiał hie hie hie dewiańcie:)a”a feee”było dla tego,że historia jest najprawdopodobniej zmyślona:)

  5. To ci dopiero element!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: