Trzydziestoczterofałdczanie mówią trzydziestotrójpłatkowym

Quelski (I) i trzy znaki pomocnicze (II) w jego indeksie znaków gramotonowych. Geigowicz (III) i zdanie Mam granatowe papierosy w kubeczku od mamy zapisane jego wirową metodą kodowania (IV)

Język trzydziestotrójpłatkowy to sztuczny język wynaleziony przez Thadauza Quelskiego na użytek trzydziestoczterofałdczan. Jego zdaniem oddaje on w miarę możliwości emanację energetyczną 34 Fałdek, ale jako pisany system dwuwymiarowy nie jest w stanie przekazać pomnożnej(multywnej) faktury trzydziestej czwartej fałdki karbowiksydoglatanu złożonej pod miastem. Pod względem gramatycznym jezyk trzydziestotrójpłatkowy to dokomplikowany i przekoślawiony język polski, jednak Quelski zamiast alfabetu łacińskiego użył wprowadzony przez siebie indeks znaków gramotonowych, zawierający 300520 gramotonów głównych oraz trzy znaki pomocnicze. Gramotony to jednostki składniowo-fonetyczne, których umiejscowienie względem siebie wyraża stosunek ich funkcji gramatycznej do tzw. funkcji rzeczywistej, czyli aktualnej sytuacji wyrażanego zdania w czasie i przestrzeni. W połączeniu z pokomplikowanymi „na siłę” zasadami gramatycznymi, zapisywanie zdań w języku trzydziestotrójpłatkowym jest dosyć mozolne. Przyjmując jednak pisownię łacińską, przetłumaczmy np. zdanie:

Jem śniadanie. —>   Mnie będąc trwającym podczas zostającego spożywanym porannego posiłku jedzenia istnieje temu. [temu – tzw. końcówka odnośnika rzeczywistego]

Następnie wprowadźmy do zdania przydawkę.

Jem smaczne śniadanie. —>   Mnie będąc trwającym podczas zostającego dobrze spożywanym ku mnie porannego posiłku przyjemnością doznawanego jedzenia istnieje temu.

Skomplikujmy zdanie jeszcze bardziej wprowadzając okolicznik miejsca.

Jem smaczne śniadanie w kuchni. —>   Mnie będąc trwającym w przestrzeni przyrządzania karmy służącej jest podczas zostającego dobrze spożywanym tam ku mnie porannego posiłku w kontinuum przestrzennym przyjemnością doznawanego jedzenia istnieje temu tam owo. [okolicznik miejsca znacznie rozbudowuje końcówkę odnośnika rzeczywistego, ponieważ musi się w niej znaleźć dokładna informacja o aktualnej sytuacji zdania w czasie i przestrzeni]

Zostawmy dalsze rozbudowywanie zdania, można sobie jednak wyobrazić jak wyglądają zdania podrzędnie złożone w języku trzydziestotrójpłatkowym. Dodajmy do tego złożony system zapisu, a napisanie krótkiej rozprawki na poziomie szkoły podstawowej przy pomocy odpowiednich słowników zajmie nam więcej niż napisanie (po polsku) przyzwoitej pracy magisterskiej z, dajmy na to, filozofii.

Ponieważ Innowatorzy z 34 Fałdek działają na zasadzie „każdy musi swoje trzy grosze”, w kilka lat po utworzeniu języka trzydziestotrójpłatkowego Anatol Geigowicz przystąpił do modyfikacji języka. Uzasadniał to obserwacjami społecznymi które rzekomo prowadził – jego zdaniem mieszkańcy z trudem przyswajali sobie nowy język. Geigowicz w swojej reformie skupił się głównie na zapisie. Odrzucił indeks znaków gramotonowych Quelskiego i wprowadził wirową metodę kodowania. Polega ona na subtelnym badaniu związków pomiędzy dźwiękiem, znakiem(wg Geigowicza należy wziąć pod uwagę jak najwiekszą ilość znaków mogących wibracyjnie odpowiadać dźwiękowi) i składnią. Następnie przy użyciu trójwymiarowej spirali współrzędnych powstały zapis jest przetwarzany zgodnie z funkcją rzeczywistą, i w formie dwuwymiarowej przenoszony na papier lub ekran komputera.

Wprowadzona przez Geigowicza reforma przyjęła się częściowo, jednak w kolejnych latach następni Innowatorzy dokładali swoje:

– Iri Strzepkoń wrócił do indeksu gramotonowego Quelskiego, dodając 107000 nowych gramotonów. Zalecił przy tym, aby indeksu używać w czasach subiektywnie intermodalnych, a metody wirowej w tzw. czasach zwykłych i trybach nieprzepuszczających.
– Erwin Zagwicze wynalazł tzw. kalki leksypikselowe. Stosuje się je w metodzie wirowej do zapisu przenikania się trybów oraz czasów immamentnych u osób zaawansowanych psychicznie.
– Aleksander Krostoma-Pielniewski zaobserwował, że substancja morza suchego potrafi kodować w swojej strukturze informacje zawarte w zapisie metody wirowej. W odpowiednich warunkach udało mu się wyhodować z kodowanych czasteczek organizmy z pogranicza królestwa roślin i fonemów, które nazwał wyśmierdkami gałgankowymi albo siorpkami. Organizmy te stanowią biologiczne formy językowe. Sam Pielniewski uważa to za największą rewolucję w dziejach języka i najbardziej przełomowe odkrycie od czasów Kopernika, jednak w praktyce nikt nie wie jak siorpki miałyby być wykorzystywane do komunikacji.
– Wakław Jatelli napisał w Rozważaniach językowych: Reformy reformami, a po pół litra zawsze się jeden z drugim jakoś dogada.

W praktyce duża część mieszkańców posługuje się w dalszym ciągu językiem polskim z alfabetem łacińskim, część – polskim z użyciem indeksu gramotonowego albo metody wirowej, jeszcze inni – w tym urzędy, placówki publiczne i gazety – starają się stosować najnowszą formę języka trzydziestotrójpłatkowego. Innowatorzy zapowiadają zaś kolejne ulepszenia.     (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: