Byczu jedzie do ciepełka

Z prywatnej Wyższej Szkoły Zarządzania Menedżerami za oceny nigdy nikogo nie wyrzucano, jednak Byczu musiał odejść w wyniku palenia marihuany na korytarzu, na którym w tej samej chwili przebywali wykładowcy oraz pracownicy ochrony. Dlaczego Byczu zdobył się na tak nieodpowiedzialny krok – do końca nie wiadomo, pewnym wytłumaczeniem może być jednak fakt, iż palona na korytarzu lufka nie była pierwszą, ani nawet drugą lub trzecią lufką wypaloną owego dnia. W każdym razie, po zakończeniu edukacji wyższej oraz dwóch nieudanych próbach podbica serca potencjalnie idealnych partnerek, Byczu wygrzebał któregoś ranka z szuflady koszulkę ze znamiennym napisem back to roots. Od razu rozpoznał, iż jest to znak od siły wyższej, której istnienie przeczuwał od dawna. Wyłudziwszy od rodziców spore pieniądze, mające rzekomo służyć za czesne na kolejną szkołę, zakupił bilet do Peru, gdzie miał zamiar odnaleźć potomków ugrupowania mafijnego, które przed wojną zgładziło jego pradziadka oraz zagrabiło opiewające ponoć na bajońskie sumy papiery wartościowe. Tuż przed wylotem wydziergał za pomocą rozgrzanego gwoździa na swojej glacy: pomszczę rodzinę i odzyskam majątek. Po kilkunastu godzinach Byczu stoi już na peruwiańskim wybrzeżu, z odnawiającą się raną pooparzeniową na głowie wydaje się być zainteresowany wyłącznie nabyciem dobrej koki.       (kisz)

Odpowiedzi: 2 to “Byczu jedzie do ciepełka”

  1. Wydymaniec Says:

    :)lol

  2. Edward Kiszecki Says:

    :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: