Listy do Francji, cz. XV

Pożegnałem się z Zieloną (była to najładniejsza dziewczyna w klasie) i z wierceniem w brzuchu przebiegłem przez jezdnię. Mateusz miał fajnie, bo zachorował i został w domu, co dawało mu szansę obejrzeć Batmana, którego emitują zawsze jak jesteśmy w szkole. Przepuścił jednak chyba największą jak dotąd kotlinę kongo na długiej przerwie. Poza tym jeszcze zgnębili Choćkę, a Małczyszyn na technice się jak debil zachowywał i poszedł do dyrektorki i podobno do niej „psiestań” powiedział.
Mateusz! – krzyknąłem w progu mieszkania – Mówię ci, co dziś było na polskim z Najdą!
Cicho, przecież ma gorączkę i śpi – uspokoiła mnie mama. – Co się drzesz.
Nagle chory wybiegł z pokoju.
Piotr, chodź ci coś pokażę, dzisiaj w telewzji edukacyjnej widziałem!
W rękach trzymał encyklopedię otwartą na stronie, na której widniał obraz Holbeina Ambasadorowie. Chciał mi coś tłumaczyć, ale uznałem to, co ja mam do powiedzenia, za ważniejsze.
Malma przyniósł do szkoły Thorgala, mówię ci super, takie tajemnicze, tytuł „Łucznicy” – oznajmiłem triumfalnie.
Mateusz najwidoczniej udawał, że nie zrobiło to na nim większego wrażenia:
Piotr, a kojarzysz ten motyw z muzyki klasycznej, ten taki „tam-dadadadadada”? Bo widziałem reklamę tych płyt i to na sto procent jest Czajkowski.
Aha, no no, to fajnie. Nam dzisiaj Błońska pokazywała doświadczenie z kwasem solnym, mówię ci jaka była groza. A Małczyszyn to już całkiem jak debil się na technice zachowywał i go facetka wzięła do dyrektorki, a z Zieloną chyba normalnie z piętnaście minut gadałem – postanowiłem spiętrzyć argumenty, wiedziałem bowiem, iż Mateusz zaraz opowie mi o Batmanie, który jak by nie patrzeć bił wszystko na łeb. – A na przerwie przed plastyką Choćkę zgnębili, była mówię ci taka szarpanina, totalna kotlina kongo, i Kazikowi bluzę podarli i Najda na lekcji to zauważył. Mówię ci, Kazik cały czerwony… A jeszcze w tym Thorgalu to…
Chodźcie, obiad. Już przestańcie bo zaraz ojciec się zdenerwuje – w sytuację wkroczyła mama.
Po obiedzie zapytałem Mateusza o Batmana, a on ze łzami w oczach wyznał całą prawdę.
Nie oglądałem, bo rano nie było prądu – zrobił minę cierpiętnika. – A w sobotę na rajd z Najdą i tak pewnie nie pojadę.
Zorientowałem się, że Mateusz zamierza uzyskać status poszkodowanego, więc na pociechę zaoferowałem się rozkładać łóżko przez tydzień, a potem włączyliśmy komputer.       (kisz)&коБи

Odpowiedzi: 3 to “Listy do Francji, cz. XV”

  1. Drabina Says:

    Bogdan, miałeś coś wysłać, nie wysłałeś. Tak więc właśnie, no właśnie, no. Oj, no.

  2. Ty z Bogdanem to se na swoim podwórku sprawy zalatwiaj, nie tutaj, no nie?

  3. Drabina Says:

    Bogdan, pozwolisz, żeby Ułomki mówiły za Ciebie? Wyjdź z ukrycia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: