Kobi’s escape from Szczecinex

Kiedy wszystkie pokoje przegniły półmrokiem, a potrawy na stole zaczęły żyć cichym życiem, w fałszywkę martwej natury van Dijcka wystygłe, kiedy z okien świata gasnącego za oknem wychodziły z wolna symetryczne skorpiony gnuśnych świateł i nieprzyzwoite sylwetki nagich mieszkań, kiedy zapach śliwek przerodził się w natręctwo, powiedziałem: idę na spacer. Przedostatnie wagony odjadą z opóźnieniem – bez niego nie znajdę dziewczyny, nigdy nie zacznę palić.          (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: