Zmagmy i zawieszki

W zupie, którą babcia na obiad zagotowała, podgęstniałej jak magma, ciepłej i bezpiecznej, przypominającej nieco ludzkie ciało, pachnącej meblami z poprzedniego życia, zobaczył nagle, ujrzał, przedstawiło mu się, przestało się ukrywać i jawiło się teraz, nienormalne i chłonne na jego poszarzałe myśli, po czym zniknęło w martwym popłuku, w siwym chlupotnięciu, a on zaczął jeść, trochę z przymusu, jakby musiał rozpęknąć się w fatalnych posmakach, w cichej rozpaczy szpulki z brązową nicią wrzuconej do słoika gęsią skórką oklejonego, jakby mu się śniło, że babcia całą noc smaży diabetol.          (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: