Dobre życie, wariant pierwszy: mazolilium.

W jakimś średnim mieście w Polsce, powiedzmy na Mazowszu, ty jesteś pielęgniarką, dobrą pielęgniarką, a ja jestem podrzędnym literatem. Ty jesteś katoliczką, więc mamy wszystkie sakramenty i chodzimy w niedzielę i kościelne święta do kościoła. Nad naszym łóżkiem wiszą ryngrafy z wizerunkiem Matki Boskiej, które dostaliśmy na okazję chrztu. Ty jesteś dobrą katoliczką i dobrą pielęgniarką, pracujesz w państwowym szpitalu. Pacjenci cię kochają. Dzięki tobie czują się lepiej, gdyż dzięki samej twojej obecności ich stan zdrowia ulega poprawie. Jesteś wspaniałą i bardzo dobrą osobą, chociaż nie zdajesz sobie z tego sprawy. Ja mógłbym nie być katolikiem, ale dla ciebie mogę nim być, więc nim jestem. Ty masz na mnie dobry wpływ, dzięki tobie staję się lepszym człowiekiem. W naszym mieście funkcjonują duże zakłady, dzięki którym ludzie mają pracę: Zakłady Urządzeń Odpylających i Wentylacyjnych „Rawent”, fabryka urządzeń odlewniczych „Fumos”, zakłady transformatorów radiowych „Zatra”. Ja jestem podrzędnym literatem i okresowo miewam rubryki w lokalnych gazetach, piszę broszurki dla dzieci na użytek pobliskiego przedszkola. Ty jesienią nosisz płaszcze. Znasz język francuski i wieczorami czytujesz francuskie książki. Przyrządzasz dobre obiady na podstawie przepisów z książek Ireny Gumowskiej. Ja wtedy patrzę na twoje dobre dłonie.          (kisz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: