J. J. Literacki. Przedstawienie postaci.

Paliłem papierosa. W parku. Wczesną wiosną. I była literatura w powietrzu. I pomyślałem, że powinienem teraz pójść na dworzec, żeby zapalić następnego papierosa. Bo już sam dym wyglądał jak pognieciona gazeta, a dziewczyny w wiosennych płaszczach mijały moją ławkę. Tak więc idę na dworzec, dworzec główny, stacja Wsiewołodniewki. Bo jest jeszcze dworzec Wsiewołodniewki Jakuliki, a właściwie nie ma dworca tylko jest tablica i pociągi osobowe się zatrzymują. Na Jakulikach widziałem po raz ostatni Powalskiego. Zachorował psychicznie i chodził w tę i z powrotem, krótką ścieżyną wyznaczoną przez jego piękny umysł. Są sprawy do załatwienia, zanim się oszaleje. Pięć papierosów wystarcza na przejście z domu do parku, z parku na dworzec, z dworca do parku, z parku na dworzec, z dworca do parku i z parku do domu. Na peronie spadnie deszcz, dziewczyny otworzą parasolki.          (kisz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: