Dobre życie, wariant drugi: fratomique.

Francja, początek lat 80-tych, jakieś większe miasto, dajmy na to Lyon albo Bordeaux. Wiaterek sobie wieje rozumiesz, ty pozujesz dla wysyłkowych sklepów z ciuchami, a ja jestem fizykiem jądrowym. Pracuję w instytucie, codziennie w normowanym czasie pracy spotykamy się na kawie w centrum miasta, do którego wozimy się Citorenem BX. Parkujemy na takim piętrowym parkingu, i to wszystko razem wygląda jak platforma stacji orbitalnej ze Szprycjana i Fantazjo w kosmosie. Wiaterek sobie wieje, Jean Michelle Jarre wydał właśnie Zoolooka, i popołudniami słuchamy tego w kółko na przemian z Dalidą. W salonie mamy tapetę z funkcją gęstości prawdopodobieństwa napotkania elektronu atomu wodoru dla pierwszych liczb kwantowych. Rozbierając cię z pachnących wysyłkowymi perfumami wysyłkowych ciuchów opowiadam ci o reaktorach, żyjemy sobie w takim kosmiczno-mikroskopowym światku à la było sobie życie.          (kisz)

Reklamy

komentarze 3 to “Dobre życie, wariant drugi: fratomique.”

  1. Wydymaniec Says:

    Prawdopodobnie pozująca dla sklepów wysyłkowych kobieta jest równocześnie szpiegiem służb wywiadowczych państw układu warszawskiego.Nieświadomy niczego fizyk jądrowy zdradza jej najtajniejsze informacje francuskiego programu nuklearnego.może blog szpiegowski,tuż przed rozpierdoleniem,hm?:)

  2. Edward Kiszecki Says:

    Blog szpiegowski to jest jakis pomysl.Obawiam sie jednak ze Kiszecki ze swoimi obsesjami nie wydusi z siebie wiecej niz antysemicko-homofobiczna propaganda:)

  3. Wydymaniec Says:

    Też dobre:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: