J. J. Literacki. Punkt kulminacyjny.

No i nie załatwiłem, psiakrew, a pociąg uciekł. Nie ostatni co prawda, ale przedostatni – nota bene odległość czasowa między nimi wynosi pięć i pół godziny. Rozkład robił najwidoczniej miłośnik haszyszu, czy jakiś marny poeta. Finałową daną do tego beznadziejnego zadania niech będzie ilość papierosów w paczce czekającego: wynosi zero. Prawie zabytkowy dworzec w Wychowodniewkach nie uratuje rozwiązania, zwiedziłem go już za całą tutejszą podstawówkę. Obecnie patrzę z wielką bezmyślnością na kapiący kranik. Czyli mógłbym być bohaterem scenariusza w polskim offie, tym sprzed pulpfikcyjnego przewrotu. Wiersza nie będzie – próbowałem, ale nawet żeby napisać wiersz o czekaniu na stacji bez papierosa, potrzebne są papierosy. Na całe szczęście istnieje wynalezione przez Buddę oświecenie. Przychodzi po dwóch godzinach medytacji na cieknącym kranie: tory są po obu stronach, wystarczy przejść i pojechać do Wychytomek. Środków na przejazd nie posiadam, ale to tylko trzynaście minut; mają tam park w stylu angielskim.          (kisz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: