Niby-mudra i niby-mantra „Firmy” w stanie nieważkości

Mój Jamnik, Smyk, którego po daremnej kauteryzacji musiałem pogrzebać(konował wcale zresztą nie wierzył w ocalenie apatycznego i, jak się wyraził, trywialnie spasionego Smyka), przeżył atak rottweilera niejednokrotnie, tym razem jednak po raz ostatni, co właściciel agresywnego psa skwitował jedynie szyderczym bełkotem o tresce z tresowanego jamnika. Pożegnałem przyżegane zwierzę, grzebałem w ziemi wyobrażając sobie konającego konowała i skalp szkolonego rottweilera.

коБи

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: