Kiedy przyjdą Lewany, czyli do przedkanikulskich luzów postscriptum niedbałe

Przyszli, posiedzieli na schodkach kopcąc fajki. Mieli delegację z zagranicy, znaczy spoza granic szkoły, bo przyszedł Wodzu z jedynki. A Wodzu podobno Lewana spokojnie kładzie.  Jak się okazało, ofiarami reprezentacyjnej manifestacji siły naszego elementu mieliśmy być my, a dokładniej nasza piłka do koszykówki. Nie udawali nawet, że chcą grać, rzecz wykopano wprawnie w kierunku ruder zamieszkiwanych między innymi przez Mierzwę (być może celem było tu kolczaste ogrodzenie). Po wykonanych honorach cała agentura się zmyła – przynajmniej spokój będzie, co prawda będzie też guz na nowej piłce. – Dobrze że na kolce nie trafiła – zauważa pełną połowę szklanki Malma.          (kisz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: