W pułapce światów (odc. 4.)

hyba instynktownie tylko Zvid zdążył uruchomić ochronę energetyczną swojej obolałej świadomości. Atak był tak mocny, że Zvid ledwo pozbierał swą energię! Jedyną szansę widział w jak najszczelniejszej ochronie mentalnej i szybkiej ucieczce na TSP. Chciał przeskoczyć na Poziom 23, gdzie znajduje się pełno „szczelin astralnych” i tzw. „białych dziur”. Tam mógłby się ukryć, ale ujście do „szczelin” skutecznie zablokowało mu kilku wielkich Parszywców tuż za rogiem willi. Ich wrzask był okropny.

Mamy cię, gnoju!!! – wrzeszczał na czele Ciurumbyk, znany z okrucieństwa Król Parszywców. – Jak śmiesz wpieprzać się na nasz święty teren! Łapać ludzkie ścierwo!!! – krzyczał. Parszywce osaczali zawsze ofiarę, blokowali ją telepatycznie, a na końcu wysysali z niej całą energię życiową, tak że z nieszczęśnika zostawała tylko resztka sił pozwalająca funkcjonować na poziomie nie wyższym od rośliny. – Fanta, Szybki, Kufaja, zagrodzić mu drogę z prawej! – dowodził Król. „Łapać go, bij, zabij!” – wrzeszczały w furii dziesiątki Parszywców. Mooner czuł potężne, telepatyczne wyładowania na swym polu siłowym. Jakby wielkim tasakiem ktoś walił w jego kręgosłup, a po czaszce trzaskał go potężny kafar! Zvid czuł, że sytuacja jest krytyczna. Opadał z sił. Instynktownie rzucił się do ucieczki w wąski prześwit między wieżowcami. Resztkami swego rozumu skojarzył, że ostatnia szansa to jego tajne „szpikulce-petardy”. Jak tylko mógł najszybciej, Mooner skierował swój ident na Park TSP i zaczął wiać.

Ucieka, Szefie! – syknął Kufaja. „Aaaaahhhhhrrrrrr!” – coraz liczniejsze tabuny Parszywców otaczały Moonera ze wszystkich stron.

Ucieka w prześwit! Gonić go!!! – rozkazywał Ciurumbyk.

Szefie, ten ludzki pomiot niebezpiecznie oddala się! – to z kolei Fanta.

Widzę, głąbie!!! Kto dowodzi na Peryferiach!? – Ciurumbyk wpadał w furię.

Kalafior, Szefie! – odparł Szybki.

Zablokuj gnoja, Kalafior, zablokuj go, bo nawieje!!! Włącz Emitor! Emitor!!! – eksplodował Ciurumbyk. Zvid nie patrzył już na nic. Mknął wprost na Kalafiora. Ten stał jak sparaliżowany i nie wiedzieć czemu nie potrafił nic zrobić! Mooner wykorzystał moment zaskoczenia i wypalił swe „szpikulce” wprost na Kalafiora. Kontra była piorunująca i Zvid poszybował nad nim w wolną przestrzeń – wiedział już, że jest uratowany!

Gdy cała gromada Parszywców dotarła na swe Peryferia, nie posiadała się ze złości.

Coś ty narobił, Kalafior! Ten gościu miał energii za dziesięciu! – rozpaczał Kufaja.

Ty fujaro! Ty matole! Stałeś jak w sraczu, ciamaro!!! – wybuchy gniewu Ciurumbyka rozbłyskiwały na pomarańczowo. Jego zwalista postać odwróciła się do góry nogami, co u Parszywców stanowiło objaw apogeum wściekłości.

Litości, Szefie, całkiem zbaraniałem! – jęczał Kalafior.

Ty kutafonie jeden! Ciućwoku cholerny! Ciurmo jedna! Taka zdobycz! – wrzeszczał Ciurumbyk. – Ja cię do płaczu doprowadzę! Ja cię zniszczę!!! Od dziś żadnych wyjść poza nasz teren i do kuchni na dyżur!

Nie, nie, Szefie, NIE!!! – zrozpaczony Kalafior jedynie błagał.

Ale tego nie słyszał już skonany po bitwie Zvid. Mknął osłabiony telepatyczną walką i nie miał zielonego pojęcia, czy zdoła dotrzeć na spotkanie z Emonem… (cdn.)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: