W pułapce światów (odc. 6.)

arastającą w Parku ciszę tylko co jakiś czas przerywał szmer świeżo przybywających umarlaków, którzy kręcili się bezwiednie pomiędzy ławeczkami i trawnikami. Zvid Mooner był w potrzasku. Jedynie Jessi imponowała jasnością umysłu, więc uspokoiła Moonera z lekkim rozbawieniem:

Trzymaj spoko Zvid, jest szansa na odzyskanie twojej brakującej części. Zvid jakby nie dosłyszał tych słów i jęknął:

Naprawdę? A co to za szansa? Z nie ukrywaną satysfakcją Jessi mówiła dalej:

Twoja jedyna szansa znajduje się na Poziomie 28. Właśnie tam przebywają Gromady Złotych Aniołów. Są co prawda nieliczne, ale z łatwością je spotkasz. Nieco uspokojony Zvid zaczął powoli normalnie myśleć.

Dwudziesty Ósmy? To bardzo daleko. Nigdy się tam nie zapuszczałem…

Wiem, to daleko – urwała Jessi – więc pomogę ci. Wykonamy ten Skok razem. Mooner miał wątpliwości co do powodzenia takich eskapad. Pakowanie się na skraj Ziemskich Stref Astralnych nie wydało mu się dobrym pomysłem.

Czy oni pomogą? Nie znam Aniołów, tylko o nich słyszałem – odparł.

Ależ pomogą, oczywiście! – ze słów Jessi przebijał optymizm. – Znają mnie tam trochę, a poza tym jednym z ciekawszych zajęć Złotych Aniołów jest odbieranie takich zgub jak twoja, Zvid. To ktoś w rodzaju „astralnych egzorcystów”.

Naprawdę? – tylko na tyle stać było Zvida.

No jasne! – Jessi bawiła się świetnie. – Przepędzanie takich maszkaronów to dla nich frajda. Tym bardziej, że nieczęsto się to zdarza. Jakby naładowany nową energią Mooner sam zaproponował start:

Jesteś gotowa na Skok?

Możemy lecieć choćby zaraz – Jessi nie czekała już na zgodę Moonera. – Skup mocno swój Ident i trzymaj się tuż za mną. W drogę!

Wyprawa na skraj Stref była nie tyle trudna, co niebezpieczna. Mało doświadczony „podróżnik” mógł przez nieuwagę „wylecieć” poza Poziom 28 i wpaść do Stref Poza Obrzeżem, które przewidziane są głównie dla Nieczłowieczych Linii Ewolucyjnych. Eksploracja tych miejsc przez ludzi znajduje się na razie w fazie eksperymentów. Ziemianie funkcjonują w dwudziestu ośmiu strefach astralnych, zwanych Poziomami. Są one rozmieszczone koncentrycznie względem Ziemi w czterech Kręgach, po siedem Poziomów w każdym Kręgu. Dlatego też tak daleki wypad powinni robić tylko starzy Wędrowcy, a Mooner do nich nie należał. Jednak wyższa konieczność dodawała mu odwagi, zaś towarzystwo Jessi – otuchy…

Zvid i Jessi „płynęli” teraz na falach astralnej esencji i zbliżali się do niebezpiecznych rejonów. Co jakiś czas trafiali na nieznanych osobników lub kolorowe rozbłyski energii będące wizualną formą ludzkich myśli. Spotykali też istoty należące do innych linii ewolucyjnych, ale wcielone w strefie ziemskiej. Było tego całe mrowie. Nie to jednak zaprzątało myśli Moonera. Musiał się silnie koncentrować i nie tracić Jessi z pola „widzenia”. Nie sprawiało mu to trudności, bo z tyłu kształty Jessi stanowiły najlepszy punkt skupienia uwagi!… Zvid zauważył, że astral zmieniał powoli swą barwę. Wcześniej przeważały wszelkie odcienie błękitu i koloru różowego. Teraz dominowały złote odblaski i karminowa czerwień. Zvid wiedział: to barwy charakterystyczne dla Poziomu 28. Miał niebotycznego stracha! … (cdn.)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: