W pułapce światów (odc. 7.)

ara astralnych śmiałków wśród oślepiających złotych refleksów wyhamowała swój Skok. Zvid był zachwycony okolicą i tajemniczą przyjaźnią dochodzącą do nich ze wszystkich stron. Wiedział, że Poziom 28 zamieszkiwały prawie wyłącznie istoty na bardzo zaawansowanym etapie rozwoju duchowego, krążące między światem astralnym i mentalnym. Czuł, że dalej jest już koniec tego, co ziemskie. Tylko uważać, uważać, nie wypaść na Zewnątrz! – gorączkował się. Okolice wypełniały wspaniałe pałace ze złota, marmuru i kości słoniowej, a drzewa i reszta roślinności cudownie opalizowały w niebiańskich barwach. Szok! – tylko tyle potrafił pomyśleć Zvid o krajobrazach, które na Ziemi istniały jedynie w najlepszych powieściach science fiction… Jessi potwierdziła jego opinię.
– Bomba, co nie?! – mówiąc to ruszyła w kierunku czerwono-złotego pałacu stojącego na skraju pobliskiego ogrodu. Oboje zatrzymali się na pałacowym dziedzińcu. W okolicy nie było nikogo. – W tym pałacu wyczuwam jedną ze „złotych gromad” – pewnym głosem mówiła Jessi. – Oni już dawno wiedzą, po co tu przybyliśmy.
Na rozpalony złocistym słońcem dziedziniec wypłynęła nagle ekipa Złotych Aniołów. Mooner zdziwił się nieco.
Anioły? A gdzie skrzydła?
To wymysły Ziemian, panie Mooner. Równie dobrze możemy mieć płetwy, rogi, albo wystające z głowy czułki. Zadziwiające są wymysły waszych religii! słowa te wypowiedział bez poruszania wargami Anioł stojący na czele całej grupy. Anioły przybrały postacie ludzkie, tylko trochę wyższe. Masz mały kłopocik Zvid, ale dobrze trafiłeś. Odzyskiwanie ciał fizycznych to jedna z naszych głównych, mm… jak by to powiedzieć, specjalności ciągnął Przywódca. Zvidowi odpowiadało natychmiastowe przejście do rzeczy, jakie demonstrował Anioł. Bez pardonu strzelił:
– Domyślam się, że wiecie już, dokąd Strzygi uprowadziły moje fizyczne JA?
Inny z Aniołów, stojący po lewej ręce „kierownika” zaskoczył Moonera:

Nie, panie Mooner. Do tego potrzebny jest nam pański Ident i to specjalnie skonfigurowany. Za chwile wyśle go pan w naszą stronę i nasza ekipa dokona odpowiedniej transformacji.
Zvid miał pewne obawy, czy dobrze to zniesie, ale rozwiał je kolejny z dziesiątki stojących „złotych” przyjaciół.
– Nie ma obawy, panie Mooner. Zabieg ten jest dla pana całkowicie bezpieczny. Nasze Identy mają większe wibracje od Identów ludzkich, więc w razie czego potrafimy pana odpowiednio chronić.
Zvid był już całkiem uspokojony. Milcząca do tej pory Jessi zaznaczyła swoją obecność:
Czy ja się też na coś przydam?
„Kierownik” uprzejmie zaproponował Jessi współpracę:
Twoja pomoc jest niepotrzebna, możesz jednak pełnić rolę „wzmacniacza” podczas transformacji. Musicie też wiedzieć, że po zabiegu znajdziemy się natychmiast w pobliżu twojego ciała fizycznego, Zvid. Jakakolwiek podroż jest tu zbyteczna.
Nie zaskoczyło to Jessi ani Moonera. Oboje dobrze wiedzieli, że Złote Anioły słyną ze swoich błyskawicznych przemieszczeń po astralu!
Co mamy robić? spytał podekscytowany Zvid. „Lewy pomocnik” bez większych objaśnień wydał obojgu polecenie:
To proste. Skierujcie tylko w naszą stronę swoje Identy i mocno skupcie się.
Łatwość zabiegu uspokoiła Jessi i Zvida, ale Mooner w swoich myślach nieźle się już spietrał.
Takie wynalazki to nie dla mnie. Jak nawalimy, zostanie z nas chyba sos pieczarkowy! – to myśląc wysłał swój Ident w największym skupieniu na Anioły… (cdn.)


Łatwość zabiegu uspokoiła Jessi i Zvida, ale Mooner w swoich myślach nieźle się już spietrał. Takie wynalazki to nie dla mnie. Jak nawalimy, zostanie z nas chyba sos pieczarkowy! – to myśląc wysłał swój Ident w największym skupieniu na Anioły… (cdn.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: