W pułapce światów (odc. 13.)

rudas i Kosmaty nie spiesząc się zbytnio wysiedli z czarnego BMW. Do willi zajmowanej przez VOYAGERA zmierzali wolnym, majestatycznym krokiem. Na piętrze nie było nikogo, więc podeszli od razu do drzwi gabinetu szefa. Brudas lekko zapukał i usłyszał niezbyt miłe zaproszenie.
Wlazł!
De Havilland patrzył na swych agentów spod oka.
A może by tak szybciej? Co, zabrakło w mieście paliwa, czy po drodze wdepnęliście na ptysia?
Kosmaty z Brudasem woleli się nie odzywać. Już wcześniej zauważyli, że w gabinecie są Foreman i Cosentino. Obecność dwóch zastępców szefa jednocześnie nie wróżyła niczego dobrego.
Pewno już wiecie o Moonerze – ciągnął De Havilland. – Daję wam 24 godziny na znalezienie jakiegokolwiek śladu. Mooner to dobry fachowiec, więc przypuszczamy porwanie. Jak wrócicie z niczym, czekają na was dwie możliwości: cmentarz albo rynsztok.
Brudas wiedział, że to nie żarty, dlatego spytał tylko:
Mamy zezwolenie na Procedurę FID, czy działać delikatniej?
To chyba oczywiste, Brudas! Może macie jeszcze inne, równie inteligentne pytania? Bo jak nie, to właściwie już was nie widzę – i De Havilland machnął wymownie ręką na do widzenia. Brudas spojrzał krótko na Kosmatego i obaj agenci natychmiast się wynieśli.
Po ich wyjściu pierwszy odezwał się Foreman.
Myślisz, Theo, że ktoś sypnął?
De Havilland odparł niepewnie:
Nie sadzę, Danny. O programie eksploracji astralu NEW AVATAR wie tylko pięć osób na Ziemi. Oprócz nas trzech wie o tym jeszcze nasz główny sponsor, Tschapaiev i jego prawa ręka – Schumann. To podobno jakieś wybitne medium.
Nerwowy jak zwykle Cosentino nie miał takich wątpliwości.
Panowie, dla mnie sprawa jest jasna. Podczas wypadu w astral Mooner napotkał jakiegoś mądralę i ten naopowiadał mu głupot. Ten kretyn, Ventura, dostał parę stów w łapę i pan Zvid wyszedł sobie na spacerek. Schował się teraz w jakiejś norze i kombinuje coś razem z tym „nawiedzonym”.
Ależ nie panikuj, Mario – uspokajał De Havilland. – Cokolwiek to jest, musimy poczekać. Może Brudas z Kosmatym coś wywęszą.
Foreman był nieco spokojniejszy, ale i jemu udzielała się napięta atmosfera.
Słuchajcie, jeśli jakikolwiek szczegół naszego tajnego programu znają osoby niepowołane, to musimy sobie znaleźć dobrą melinę, bo ten program nie spodoba się żadnemu krajowi na świecie. Czy możemy ufać Korporacji Tschapaieva, Theo?
De Havilland przez dłuższą chwilę nie odpowiadał, aż w końcu rzekł zasępiony:
Miejmy nadzieję, że Tschapaiev to dobry partner. Bo jeżeli coś knuje, to tylko wam przypomnę, że ma bardzo dużo pieniędzy. I niech Pan Na Wysokości ma nas w opiece, jeśli jest coś, o czym nie wiemy.
Po takim zdaniu szefa w jego gabinecie mogła zapanować tylko martwa, trupiasta cisza… (cdn.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: