Z babcią w Będzinie

Cuda Panie, szejk dał nam po szabli na pamiątkę, pałace pachniały jak grzyby po suszy, latający uzdrowiciel mówił o lewej stronie państwa, oczy nie wiedziały w które łajno ręce włożyć, spotkaliśmy Barnabę Iwajłonicza z Opowieści klamercyntońskich, i rozciągały się tundry ogrodów, i sunęły awokady tramwajów, a z wieży było widać Egipty, zgubiony futerał na okulary znalazł się potem na kolacji w Chorwacji, i w środku było sto złotych, a przed wyjazdem kupiliśmy serię znaczków z bohaterami narodowymi. Tylko nie mylcie Będzina z Pęzinem, ale kiedy z rana zadzwoni do was babcia i powie, że warto by się przejechać, to jedźcie.          (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: