W pułapce światów (odc. 15.)

poprzednich odcinkach:
Zvid Mooner pracuje jako Eksplorer Operacyjny dla Centrum VOYAGER w Miami Beach. Firma ta – pod przykrywką agencji turystycznej – zajmuje się tajemniczymi działaniami w przestrzeni astralnej. Po jednej z astralnych podróży Zvid nie znajduje w mieszkaniu swojego ciała fizycznego. Z pomocą dawnego znajomego – Klisplana – kontaktuje się z agentką Jessi. Od niej dowiaduje się, że jego ciało fizyczne zostało porwane przez Strzygi. Jessi prowadzi Moonera na Poziom 28 – do siedziby Złotych Aniołów. Ci pomagają mu stoczyć walkę ze Strzygami i odzyskać swoje „opakowanie”. Zvid zastanawia się, dlaczego jego ciało fizyczne odnalazło się akurat w Atlancie. Cała sytuacja wydaje mu się bardzo podejrzana. Postanawia dyskretnie dowiedzieć się czegoś na ten temat w firmie. Tymczasem tuż po powrocie taksówką do Miami Beach stwierdza na swoim koncie nieoczekiwanie olbrzymią kwotę pieniędzy.

Sprawdzenie swojego mieszkania wzdłuż i wszerz zajęło Moonerowi jakieś pół godziny. Leżał teraz na kanapie i zastanawiał się, co zrobić. „Kurczę, pięć i pół melona! Co za frajer mi to wpłacił? Nie, to nie może być pomyłka. Banki się nie mylą odnośnie takich sum. A poza tym urzędniczka, do której od razu zadzwoniłem, mówiła tak beznamiętnym tonem, jakby chodziło o głupie ‚parę patyków’. To pewna transakcja. No i ten nieoczekiwany dobroczyńca – Kvazar Institute. W życiu o czymś takim nie słyszałem! De Havilland pewno nie ma o tym pojęcia, ale trzeba jechać i powęszyć w firmie”. Tak myśląc Zvid wyskoczył jak oparzony z domu i udał się w kierunku VOYAGERA… Do willi koło Morrisona było niedaleko, więc Zvid postanowił się przejść. Było późne popołudnie, lecz słońce grzało niemiłosiernie. Zvid przez całą drogę miał nieodparte wrażenie, że śledzi go jakiś podejrzany typ. Przestał o tym myśleć, bo za rogiem ujrzał znajomy budynek. Wokół Agencji panował zupełny spokój. Na parterze jak zwykle kręcili się pracownicy biura turystycznego. Zvid wszedł na piętro i skierował się do gabinetu szefa. Wiedział, że szef lubi tam przesiadywać o tej porze. Mooner zapukał i usłyszał znajome:
Wlazł!
Ciekawe co powie na to twoje „wlazł” Prezydent USA, gdy go tak powitasz, DeHav! – Zvid chciał popisać się dowcipem, ale od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Miny De Havillanda i Cosentino były tak idiotyczne, jakby obaj zobaczyli w swoich portfelach skwarki zamiast pieniędzy!
A co ty tu robisz, Zvid !?? – wyjąkał De Havilland.
Mooner zdawał sobie sprawę, że wszyscy zauważyli jego nagłe zniknięcie, ale postanowił udawać idiotę.
Jak to: co robię? Nie można wdepnąć do firmy i pogawędzić sobie z szefem?
Pogawędzić??? – wtrącił się Cosentino. – Znikasz sobie na kilka dni wylatując przez okno jak nietoperz, aż w końcu przychodzisz sobie, jak gdyby nigdy nic!?
Szukają cię moi najlepsi ludzie, Zvid. Co ty u diabła wyprawiasz?!! – De Havilland był tyle samo wkurzony, co zaskoczony.
Jakie okno? Jaki nietoperz? – kontynuował swoją grę Zvid. – Nie musisz stawiać wszystkich na nogi za każdym razem, jak mnie nie ma w domu, Theo!
De Havilland był trochę zbity z tropu, ale atakował dalej.
Nie zgrywaj kretyna, Zvid. Wiesz przecież, że zawsze w środę o 12.15 Ventura przynosi ci aktualne dyspozycje i o tej porze musisz obowiązkowo być pod swoim adresem. Od dwóch lat zawsze byłeś na miejscu i nagle ich nie odbierasz. To chyba jest bardziej niepokojące, niz rozbicie w markecie paczki jajek przez jakiegoś ćmoka w adidasach! – wybuchnął DeHav.
Trzymaj spoko DeHav! – Mooner spodziewał się tego, jednak natychmiast odbił piłeczkę. – Albo już zapomniałeś, albo nie czytasz tych poleceń, Theo. W kopercie z zeszłego tygodnia osobiście kazałeś mi się ulotnić w tą środę tak, żeby nie zauważył tego Ventura. No to czego brzęczysz!? A już po co miałem jechać akurat do Crandon Park, tego nawet najstarsi Indianie nie wiedzą!
Nie wiadomo, czy można mieć minę na twarzy bardziej kretyńską, niż miał Cosentino. De Havilland aż wstał z wrażenia.
Co??? Ja nigdy nie wydałem takiego polecenia.
– dalej mówił już spokojnie. – Żeby było śmieszniej, to jestem całkowicie pewien, że się nie mylę, Zvid.
Mooner był zadowolony z poziomu zaskoczenia, jaki udało mu się wywołać. Jednak w tej chwili drzwi do gabinetu otwarły się nagle, bo Brudas z Kosmatym wpadli do środka, jak zwykle bez pukania.
Nigdzie go nie ma, Szefie, ale udało nam się znal… – Brudas zaniemówił w pół słowa, ale tego nie słuchał De Havilland, gdyż wiedział już, że w Agencji zaczyna się dziać coś przedziwnego… (cdn.)


– ale dalej mówił już spokojnie. –

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: