Bez tytułu w nawiasie

Od dębu do dębu, gałąź z liścia berylu. Trzymają go w dziąsłach nieopierzone kamee. Po trochu wojna wychodzi zza baziów. Po części biegniesz świecącym ramieniem, zabranym z framugi wejściowych drzwi sklepu.  Płakanie widziałeś zamknięte w papierku podczas wiosny za bardzo. Po pierwsze – kupione kamienie jedzą nazwę miasta.          (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: