W pułapce światów (odc. 17.)

idok trzech martwych ciał we własnym mieszkaniu sprawił, że Mooner natychmiast wydobrzał. Przestał nawet odczuwać wcześniejsze uderzenia Dresiarzy. Prochowiec domknął drzwi wejściowe i wrócił do salonu.
Nic panu nie jest, panie Mooner? Musi pan być trochę ostrożniejszy z wpuszczaniem obcych do domu – sucho rzekł Prochowiec.
Nie mam pojęcia, kim pan jest i czemu pan za mną łazi, odkąd powróciłem do miasta, ale jestem pańskim dłużnikiem – odparł z lekkim grymasem Zvid.
Miałem ich na oku od paru dni. Czy mówili coś konkretnego? – zapytał tak, jakby nic się nie stało przybysz.
Zaraz, zaraz, pomału – denerwował się Zvid. – Należy mi się chyba parę wyjaśnień.
Prochowiec nadal zachowywał kamienną twarz. Przypominał trochę tajniaka z tanich kryminałów.
Moje nazwisko panu nic nie powie. Wynajął mnie bardzo bogaty klient, żebym… No powiedzmy, że jestem pańskim ukrytym ochroniarzem.
Jakim ochroniarzem? Jaki klient? – pieklił się Zvid. Nikt nie lubi w tak dramatycznych sytuacjach nic nie wiedzieć, a jakiś dodatkowy zmysł podsuwał Moonerowi liczbę pięć i pół miliona. Prochowiec nie przejął się zbytnio pytaniami Moonera, wyjął komórkę i zaczął rozmawiać.
To ty, Grabarz? Jestem w mieszkaniu, które wam pokazywałem. Słuchaj uważnie. Jedź szybko do Faszysty i powiedz mu, że macie tu natychmiast przyjechać. Potrzebny będzie „odkurzacz”. Co? Tak. Trzeba tu trochę posprzątać.
Zvid nie pytał już o nic. Domyslał się, że na wyjaśnienia przyjdzie czas. Na dodatek Prochowiec najwyraźniej zabierał się do wyjścia!
Już się ulatniasz, zbawco? A my tu mamy maleńki problemik – mówił kąśliwie Zvid i delikatnie wskazał ręką na dywan.
Poczekam na moich ludzi na dole, bo oni wiedzą tylko, które to okna – sucho odpowiedział Prochowiec. – Właśnie oni się tym zajmą.
Moonera zamurowało.
– Przecież trzeba zawiadomic gliny!
I co pan im powie? Że to wszystko w obronie własnej? A jak pan to udowodni? Wie pan, jak węszy policja. W końcu wyjdzie, że to pan ich załatwił – wyjaśniał Prochowiec.
To śmierdzi na kilometr. Przecież możemy wszystko wyj…
Panie Mooner – przerwał Zvidowi tajniak. – Wtajemniczono mnie trochę, więc powiem tylko panu, że jest pan dla nas bardzo cenny. Jednak pewna organizacja chce nieźle namieszać. Niech więc pan nie robi głupstw i poczeka na nas, aż wrócimy. Wszystkiego pan się dowie.
Zvid opadł zmordowany na fotel, bo wystarczyło już dla niego niespodzianek. Do jego uszu dotarł tylko szmer cichych kroków. To Prochowiec szedł po swoich ludzi, a Zvid myslał o jednym: zasnąć, zasnąć, zasnąć… (cdn.)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: