Na maszynerii z Fylypem

Zbiórka była i zaczęliśmy zdążać: Fylyp włożył granatową kominiarkę, którą ongiś zrobiła mu dziewczyna dziś już nie jego, jam zabrał scyzoryk przeciw szumowinom – do Syndykatu różne maści się garnęły. »Wiesz, jak grać?«, zapytałem, gdy przestąpiliśmy próg, na co głos Fylypa: »Mówił mi pan Alek, jednoręki tam stoi«. Schetane na cacy pudło zaświeciło po przyjęciu monet; wirował peryskop, wirowało bingo!, wirowały czapka marynarska i falka, lecz nie układały się, nie tak, jak trzeba. W wątpiach sześcianu coraz to nowe żelazo, a nie wypluwa niczego, aż puściły nerwy: »Oddawaj forsę, cwana chabeto!«, rzuciłem się z pięścią na bandytę, więc przylazł barman. »Wynocha, łobuzie, ale natychmiast, albo policja.« Fylypie wyjaśnienie: »Niech pan się nie złości, kolega się leczy«, tamten kwituje: »Zjeżdżać, popaprańce«. Podliczyliśmy, że Fylypowi wyszło pół pensji i kominiarka na krześle, mnie reszta kieszonkowego, większość pożyczki i zagraniczny scyzoryk w brzuchu barmana.

коБи

Odpowiedzi: 2 to “Na maszynerii z Fylypem”

  1. Einmal ist keinmal!

  2. Ale już było zweimal, a nawet dreimal, bo ostatnio poszły dwie piątki! ,D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: