Mann, Bergson, Hesse

Mann, Bergson, HesseTomasz Mann wielkim pisarzem był. Edward Kiszecki przeczytał nawet pierwszy rozdział – lub dwa – Czarodziejskiej Góry, i zrobiły one na nim ogromne wrażenie (mało co, a w nocy by nie usnął, hehe). Zapewne by dokończył, ale zwaliły się ważne sprawy – bez wątpienia wróci do odłożonej książki w latach dojrzałych. Za to brat jego nosił ze sobą przez długi czas Buddenbrooków w oryginalnym języku, deklarując, że czyta. I że mu się podoba. Czy rzeczywiście czytał i czy przeczytał, należy jego samego zapytać. Dla porównania, Hermann Hesse to już literatura tania i chwytliwa, jak powiedział pewien wykładowca: uznany na całym świecie kicz. Tylko pitolą wszyscy o tych halucynacjach w Wilku Stepowym, ale taki przykładowo Siddhartha (to również Edward Kiszecki prawie przeczytał) jest przecież mądro-mądrą opowiastką w stylu Paulo Coelho . Tak czy owak, znany i lubiany, nie to, co Henri Bergson – ten się dopiero mądrości nawypisywał, stworzył kolejny potrzebny jak dziura w moście -izm w filozofii (naprawdę, dziecinada te wszystkie kierunki), natomiast czy ktokolwiek go obecnie czyta – wątpliwe. A, no i całe towarzystwo Nobla podostawało. Tam to przyznają jak leci.         (kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: