Faulkner, Hemingway, Steinbeck

Faulkner, Hemingway, Steinbeck

Niby trzech klasyków amerykańskiej prozy. I znowu równo Noblem obdzieleni – czy to już całkiem z braku laku, czy Iluminaci kazali? A w 2014 kto dostanie, Murakami? Wracając do naszej trójki. Jest to, niestety, kolejna zbieranina. Amerykanie zazwyczaj albo o wojnie, albo o farmerach: ściskający odbytnicę wielce wymowny realizm. Kiedy w Europie powstają filary dwudziestowiecznej literatury, masywne powieści pretendujące do miana syntezy kultury, filozujące, psychozujące, z kondycją i istotą człowieka zamierzające się mierzyć – Jankesi kilofami próbują wykuć Pietę i Dawida. Stary człowiek i morze stanowi żenujące szczytowanie tej kryptohumanizującej pisaniny, i właściwie do niczego innego niż spis szkolnych lektur szkoły podstawowej się nie nadaje. Ale nie, naprawdę to jest niesmaczne. Jedynym prawdziwym pisarzem jest tutaj, obok dwójki reportażystów, William Faulkner. Można by go, przy odrobinie dobrej i krztynie złej woli, ochrzcić Tomaszem Mannem farmerszczyzny.       (kisz)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: