w namiocie pozorów (niecna dny szkatuła)

eksperymenty na ludziach i owadachWsadzali, wyjmowali. Wsadzali, wyjmowali. Wsadzali, gnietli łyżką, wyjmowali. Wsadzali. Nie wyjmowali długo, w końcu – na amen wyjęli. Nie zostawili w spokoju, rozdwajali tkanki. Po rozdwojeniu spajali, by patrzeć różnicy. Niezadowoleni wsadzili znowu. Nurzane bez wyjmowania ponownie troili. Ścięło się, wodę ścięło, bulgotać zaczęło nieludzko i charczeć. Przerażeni uciekli. Inni, zachwyceni, przyszli i patrzyli. Chcieli wyjąć, zginęli, ścięło wodę w ciałach. W nieciała ich ciała ślimaczyć poczęły. Ustawiono tabliczkę, żeby nikt nie wchodził, a tym bardziej wyjmować nie myślał już nigdy.

By nigdy przenigdy, by znowu nie ścięło. By przyszło do głowy coś komuś zanurzać. Wyjmować i wsadzać, i męczyć, i mątwić. Z zmartwiałych wysięków by mętność odsączyć. By ludzie już ludziom pełzakiem nie byli. By w niebie się żyło, a nie jak w niewoli.

Rosoli, rosoli, ti tutti di amo!
Ti tutti, ti tutti, ti lavo per mutti.
Ti amo, diavoli, mi fili rosoli!

(kisz)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: