Listy do Francji, cz. XVII: Ziemie Odzyskane

znaczki na czterdziestolecie Ziem OdzyskanychCałkowicie przemilczana minęła 70. rocznica Konferencji Poczdamskiej – spotkania, które przyniosło ostateczne decyzje w sprawie kształtu naszego państwa po II wojnie światowej. Wdrożone po przemianach ustrojowych prozachodnie – medialne i oświatowe – pranie mózgów od ćwierć wieku służy utwierdzeniu nas w przekonaniu, że dokonała się wówczas polska katastrofa i zostaliśmy ponownie zniewoleni – prawdziwa wolność natomiast przyszła niejako dopiero czterdzieści pięć lat później. Powojenną Polskę krytykuje się i ośmiesza pod każdym względem. Wraz z atakami na posunięcia władz tamtej Polski lekceważy się również wartość zrębu postanowień poczdamskich – oddania w nasze ręce Ziem Odzyskanych. Obok jednoznacznie negatywnego obrazu Armii Czerwonej, jaki nam się przedstawia, obserwujemy proces łagodzenia roli Niemców, czy wręcz próby wzbudzenia wobec nich podziwu i sympatii.

Ustanowienie linii granicznej na Nysie Łużyckiej i ze Szczecinem przeforsował dla Polski Józef Stalin – wobec sprzeciwu mocarstw anglosaskich. Wspierał on żądania Polski reprezentowanej w Poczdamie przecież nie tylko przez komunistów, lecz również przez Stanisława Grabskiego i Stanisława Mikołajczyka. Zasługi Józefa Stalina dla naszego kraju zwykło się dziś albo pomijać, albo znieważać, traktując Ziemie Odzyskane jako „stalinowski prezent”, którego należy się brzydzić. Bez względu na nasze odczucia, powstała w 1945 roku Polska stała się podmiotem prawa międzynarodowego. Relatywna ocena tych osiągnięć politycznych podważa fundamenty naszego obecnego państwa, będącego ich prostą kontynuacją. Teza, jakoby Polska wyłącznie przegrała II wojnę światową, jest obiektywnie błędna i szkodliwa. W istocie wróciły do nas zajęte od stuleci przez ludność germańską, rdzennie słowiańskie ziemie. Zatrzymany został trwający od czasów chrześcijańskich marsz Niemców na wschód – ich wielowiekowe osadnictwo na tych terenach legło w gruzach w wyniku przegranej wojny. Polska nie wywalczyła oczywiście wszystkiego, ale też nie wyszła z II wojny światowej z niczym. Marzenia Mickiewicza, międzywojenne zapowiedzi polityków endeckich, projekty niemal wszystkich sił politycznych w czasie okupacji: wszystko to, pozostające u progu wojny w sferze, wydawać by się mogło, nieziszczalnych pragnień – spełniło się. Zlikwidowano pruskie gniazdo niemczyzny – zarzewie i przyczynę wielu wojen i upadku Rzeczypospolitej. Polska uzyskała najlepsze z możliwych granice z Niemcami, stała się państwem morskim. Zawdzięczamy to w ogromnej mierze zwycięstwom Armii Radzieckiej i politycznemu talentowi Józefa Stalina – ich roli nie da się sprowadzić do rzekomego wytworu radzieckiej propagandy. Tymczasem polski rynek książki historycznej został zarzucony tytułami pisanymi z punktu widzenia III Rzeszy – polscy czytelnicy oswajani są nie tylko z historią jednostek wojskowych i z wojennym życiem żołnierza niemieckiego, ale i z jego bohaterstwem. Umiejętnie podsyca się współczucie dla Niemców, przeciwstawiając zgwałcone Niemki przerysowanym „dzikim hordom ze Wschodu”.

Szerzące się od lat zjawisko jawnego wykpiwania Ziem Odzyskanych jako niesmacznego, PRL-owskiego terminu wyraża się w poprzedzaniu go skrótem „tzw.” lub braniu w cudzysłów. Do takiego traktowania tego pojęcia najbardziej przyczyniły się wpływowe dzienniki – Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita, a także Tygodnik Powszechny. Ziemie Odzyskane były w latach 1945-1948 nazwą oficjalną, zatem – zgodnie z dotychczasowymi zwyczajami historiografii polskiej – nie powinniśmy się od niej dystansować. Kwestionując zasadność wyrażenia Ziemie Odzyskane, poddajemy w wątpliwość przynależność tych obszarów do narodu polskiego.

Żyjemy w Polsce poczdamskiej. Innej nie ma i w dającej się ogarnąć przyszłości – nie będzie. Zamiast negowania Jej źródeł, naigrywania się z Niej, należy Ją cenić i pracować nad Jej zachowaniem. Zamiast celebracji mitów historycznych i klęsk, najczęściej będących wynikiem irracjonalnych pomysłów politycznych, przywróćmy pamięć o żołnierzu polskim, który złożył ogromną daninę krwi walcząc na ziemiach, które od 70 lat stanowią integralną część państwa polskiego. Przywróćmy pamięć o ludziach, którzy je zasiedlili i zagospodarowali. Polska zbudowana po 1989 roku o tych żołnierzach i tych ludziach nie pamięta, zamazując część prawdy o samej sobie.

Na podstawie artykułu Adama Śmiecha

Kobra

Odpowiedzi: 3 to “Listy do Francji, cz. XVII: Ziemie Odzyskane”

  1. Władimir Żyrinowski do Polaków:

    Proponuje wam: bierzcie zachodnią Ukrainę teraz, póki nie jest za późno To wasza ziemia, to Polska. A wy z nimi romansujecie. To oni zabijali Polaków, to oni mówią na was Lachy, a wy ich wspieracie razem z reżimem faszystowskim, który oni szerzą. Dla Ukrainy najgorszy wróg to Rosja i Polska, a wy traktujecie ich jak braci. To wasze tereny, czemu mielibyście z nich rezygnować? Po prostu wprowadźcie wojsko i Kijów nie powie ani słowa, oni z Donbasem sobie nie mogą dać rady. Łukaszenka mógłby też wam pomóc. Niech wasi żołnierze założą ukraińskie umundurowanie, wkroczą na Ukrainę, przecież tamci nawet się nie zorientują. Oni na Donbas nie mają sił, co dopiero mówić o zachodnich ziemiach. Powieście swoją flagę nad Lwowem, Łuckiem, Iwano-Frankowskiem, Tarnopolem, Równem. Nikt nawet nie będzie się sprzeciwiał, mieszkańcy się uradują i przyjmą was jak swoich. Rosja potrzebowałaby tylko korytarza, bezpośredniego połączenia pomiędzy Białorusią a Kaliningradem. To jakieś 80 km, więc powinniście nam ten teren oddać.

    Niestety, żeby to zrobić, musielibyśmy najpierw odzyskać władzę we własnym kraju i zaprowadzić tu jako taki porządek. W obecnej sytuacji nie warto przyłączać do Polski tego bałaganu na zachodzie Ukrainy, pełnego banderowskiej hołoty. Może za jakiś czas, gdy szowinistyczna swołocz powyrzyna się nawzajem (oni rzucają się na każdego – jak nie ma na kogo, to na swoich), będzie to miało jakiś sens. Niemniej, dziękujemy Władimirowi Żyrinowskiemu za miłe słowa: )

  2. Władze Syrii potwierdziły, że mają pełne zaufanie do Rosji i jej prezydenta Władimira Putina, jednak nie aprobują działań Stanów Zjednoczonych i zachodniej koalicji, która dokonała 9 tysięcy nalotów w Syrii i Iraku. „Wszystkie z nich były całkowicie bezskuteczne” – oświadczył minister spraw zagranicznych Syrii Walid Muallem.

    http://pl.sputniknews.com/wideoklub/20151001/1128661.html#ixzz3nO4Ntm3j

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: