Dzieża Goński w Zdrojach Babiczyckich

Trzy dni przeleżał Dzieża w krzewach rokitnika, upuszczając co godzinę kilka mililitrów krwi za pomocą stosownie tresowanej myszy mandżurskiej. Jest to terapia Siewałowa odpędzająca jady gnilne z ustroju i czyszcząca duszę. Nagrzeszyłby on jakoś nadzwyczajnie podczas uczt ciężkostrawnych, urządzonych na początek maja w Piernikach? Usta ludzkie gadają, że z matką pokłócon. Chciano go już pod karabiny na Wsteczne wysłać, aby mu mundur powagę przypomniał. Zawinął się tedy Dzieża do pierwszego wagonu z bydłem i po długiej, nieprzystojnej jeździe tutaj się odnalazł. Z pannami niedotlenionymi obcuje po ławach, mąci im w głowie i obiecuje rychłe uzdrowienie. Myli się jednakowoż ten, kto go posądzić zechce o czcze bałamuctwo; oczytany to łeb we wprawach tajemnych. Serce zaś od lat paru dla jednej tylko pulsuje i tętni. Nazywa się Fiała Afanasjewna.

кoБи

Reklamy

komentarze 2 to “Dzieża Goński w Zdrojach Babiczyckich”

  1. Glupszego imienia niz „Dzieza” – nie bylo?

  2. Ano, nie było: )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: