Po zajściach w Mocknay’s. Reminiscencje.

plastikowy konik

Podobno Julianowi urodziła się córeczka. Żeby było śmieszniej, przyszła na świat w lipcu, więc nadał jej imię Maja. Tymczasem ja przestałem spotykać ludzi kreujących dziwne sytuacje, przynajmniej tak mi się wydawało.

specyficzne jadło

Dziecko zaraz po obudzeniu ćwiczy rysowanie końskiej żuchwy. Julian twierdzi, że to przez jego obłąkańcze próby wynalezienia nowego gambitu. Z tego co widzę, ludzie tacy jak on nigdy nie wychodzą dobrze na grze w szachy.

okno w pomieszczeniu

Pamiętam zdarzenia jak przez mgłę. Pokój usłany klockami, laptop z funkcją nasłoneczniania, nawet jakieś pieniądze walały się po podłodze. Żona Juliana urządzała wystawne przyjęcia, głównie dla kotów. Kiedyś to wszystko dokładnie sobie przypomnę. Dzisiaj obchodzisz urodziny, nie wiem, po co to piszę.

кoБи

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: