Archive for the Atmosferka Category

„Bryły platońskie, kryształy, drożdże, mydło”

Posted in Atmosferka with tags on Styczeń 10, 2012 by tonguetonic

Mężczyźni maglowali temat gospodarki światowej: Indie nie dorównują w ekspansywności Chinom, a te nie osiągną jakości produkcji Japonii; gros szefów korporacji to natomiast przekonwertowani ultrasi. Gdy usłyszałem: „nazewniczy” (w kontekście urojeń jednego z przywódców państw atomowych), przypomniał mi się ósmy rozdział książki Hugona Steinhausa, gdzie autor m.in. opisuje właściwości kubooktaedru, który powstaje przez obcięcie ośmiościanu foremnego sześcianem połowiącym jego krawędzie i odpowiada strukturze argentytu. On, to znaczy Steinhaus (nie: Steinhausen), wynalazł taki specjalny wihajster, dlatego potrafił wyjątkowo sprawnie rozwiązywać zagadki o niesłychanym stopniu trudności. Być może, za kilkaset lat podobne urządzenia będą zdolne napędzać rakiety kosmiczne. Tu nastąpiło jak gdyby coś w rodzaju de ja vu, gdyż Wujek także użył słowa „kosmiczne”. Przez kilkanaście sekund istniałem w nieruchomym obrazie, pomodliłem się więc w intencji uzdrowienia Mamy z niedobrych paznokci, co przyniosło natychmiastowy efekt. Skoro czasoprzestrzeń unormowała się, postanowiłem indagować Tatę o równie czarodziejską ładowarkę, bo w aparacie zaczęło migać.

кoБи

Reklamy

Żyjmy długo i zdrowo, część II

Posted in Atmosferka with tags on Marzec 30, 2011 by tonguetonic

Zanim usłyszymy spokojne, acz władcze: Marku, proszę natychmiast wyjść z łazienki! babci Małmazji, zanim odkryjemy, dlaczego Marek skutkiem młodzieńczego samogwałtu zamienił się w pozbawionego woli helminta, zanim wreszcie poznamy podczas nadchodzącego obiadu nieprzeniknioną ciotkę Stanuszinę, musimy – aby zrozumieć ciąg fabuły – przenieść się o szesnaście bez mała lat wstecz i zajrzeć do tzw. wnęki, czyli ni to wnęki, ni małego pokoju wydzielonego niejako – za pomocą domowej roboty drzwi z listwy – z jednego z trzech głównych pokojów mieszkania babci Małmazji. W tej bowiem wnęce, w sierpniu roku 1988, dziadek Kocyfał do spółki ze stryjem Muszkatelem opracowywali receptury iście czarcich nalewek – najpierw ziołowych i owocowych, następnie warzywnych, w końcu posunięto się do nalewki z jaj i mięsa. Jak głosi miejska legenda, efektem spożycia obłąkańczych trunków był rychły zgon stryja Muszkatela, poprzedzony wielokrotnymi wizytami w szpitalach, podczas których to lekarze przysłowiowo rozkładali ręce. Dziadek Kocyfał natomiast, wykaraskawszy się najprawdopodobniej dzięki niemniej szaleńczym zabiegom babci Małmazji, zamiast okazać skruchę i rzecz odpokutować, ocalił mięsną nalewkę, nazwaną z głupia obyłnicą, w tajnym schowku pod kafelkiem w łazience.

C.D.N.                   (kisz)

Żyjmy długo i zdrowo, część I

Posted in Atmosferka with tags on Marzec 22, 2011 by tonguetonic

Produkty, jakie nabył Marek, zrazu wydały się pożywne i wartościowe, ale babcia Małmazja zbyt długo do czynienia miała z zakupowymi krętactwami świętej pamięci dziadka Kocyfała. Etykiety dowodziły niezbicie, że artykuły przybyły z innego punktu sprzedaży, niż było to Markowi przykazane. Woda od Heroda, kasza od Judasza, a od Piłata sałata. Nie mowiąc słowa więcej kozika, który akurat pod ręka był, dobywa i mach! – Markowi przy uchu, a ono prosto na drewnianą deseczkę, pomiędzy farfocle skrojonego pora. Będziesz na przyszłość pamiętał – rzecze łagodnie babcia Małmazja wsypując zawartość deseczki do zupy – żeby na zdrowiu nie oszczędzać. Dziadek Kocyfał, bacz uważnie, osiemdziesiątki szóstki dożył. Marek, rad z tego, iż stareńka przyczyn oszustwa nie dochodzi, nad straconym uchem rozpaczania na później odkłada, i do łazienki gna piorunem. Za zaoszczędzone na kupnie badziewia pieniądze nabył bowiem pismo z gołymi babami.

 C.D.N.         (kisz)

Siedzenie w domu

Posted in Atmosferka with tags on Luty 14, 2011 by tonguetonic

(kisz)

Wizard Salvage

Posted in Atmosferka with tags on Luty 5, 2011 by tonguetonic

Pochodzenie: kaseta Najnowsze 3

Opis na kasecie: stary czarownik w komnatach pracowni

Oczekiwania: ogromne

Jakość zapisu na kasecie: nienajlepsza, grube paski z porozsiewanym miejscami ziarnem

Możliwości korekty zapisu: słabe

Czas wgrywania: 46 numerów na liczniku

Proces wgrywania:

– za pomocą strzałka er i load – load error;wyświetla się jedynie pierwsza komnata, niemożliwy jakikolwiek dalszy ruch

– za pomocą strzałka el – load error;wyświetla się jedynie pierwsza komnata, ale na mapce miga punkcik informujący o aktualnej lokalizacji

strzałka el przy jednoczesnym utrzymywaniu magnetofonu w pozycji odchylenia od poziomu o 32 stopnie – średnio jedna na siedem prób wgrywania bez erroru;możliwe zwiedzenie trzech komnat, następnie nieodwracalne zawieszenie gry

Legendy i podania: podobno udało się pod nieobecność brata w cudowny sposób wgrać grę bez erroru i zwiedzić wszystkie komnaty, w jednej był jakis wojownik, a w ostatniej czerwony smok który zabił bohatera (uznane za konfabulację)

Pozostałe gry na kasecie: strzelaniny kosmiczne i tetrisy

(kisz)

Z babcią w Będzinie

Posted in Atmosferka with tags on Sierpień 18, 2010 by tonguetonic

Cuda Panie, szejk dał nam po szabli na pamiątkę, pałace pachniały jak grzyby po suszy, latający uzdrowiciel mówił o lewej stronie państwa, oczy nie wiedziały w które łajno ręce włożyć, spotkaliśmy Barnabę Iwajłonicza z Opowieści klamercyntońskich, i rozciągały się tundry ogrodów, i sunęły awokady tramwajów, a z wieży było widać Egipty, zgubiony futerał na okulary znalazł się potem na kolacji w Chorwacji, i w środku było sto złotych, a przed wyjazdem kupiliśmy serię znaczków z bohaterami narodowymi. Tylko nie mylcie Będzina z Pęzinem, ale kiedy z rana zadzwoni do was babcia i powie, że warto by się przejechać, to jedźcie.          (kisz)

Kiedy przyjdą Lewany, czyli do przedkanikulskich luzów postscriptum niedbałe

Posted in Atmosferka with tags on Czerwiec 9, 2010 by tonguetonic

Przyszli, posiedzieli na schodkach kopcąc fajki. Mieli delegację z zagranicy, znaczy spoza granic szkoły, bo przyszedł Wodzu z jedynki. A Wodzu podobno Lewana spokojnie kładzie.  Jak się okazało, ofiarami reprezentacyjnej manifestacji siły naszego elementu mieliśmy być my, a dokładniej nasza piłka do koszykówki. Nie udawali nawet, że chcą grać, rzecz wykopano wprawnie w kierunku ruder zamieszkiwanych między innymi przez Mierzwę (być może celem było tu kolczaste ogrodzenie). Po wykonanych honorach cała agentura się zmyła – przynajmniej spokój będzie, co prawda będzie też guz na nowej piłce. – Dobrze że na kolce nie trafiła – zauważa pełną połowę szklanki Malma.          (kisz)

Luzy przed kanikułą

Posted in Atmosferka with tags on Czerwiec 9, 2010 by tonguetonic

Przepadają zajęcia. Na długiej pauzie gramy w kosza, po powrocie do domu natychmiast żłopiemy rozcieńczony syrop z zamrażarki, przybiegamy na przerwach napić się soku do mieszkania, a po lekcjach znowu idziemy na boisko. Gdzie wylądowała gorąca pielucha wakacji.

коБи

Stargardzkie zakamarki

Posted in Atmosferka with tags on Czerwiec 4, 2010 by tonguetonic

Buszuję po podręczniku do środowiska. Spojonym z technicznymi przewodnikami taty. I z poradnikami działkowca też taty. Z maminej książki kucharskiej nie ma ani stronicy, dlatego robię się tu coraz bardziej głodny. Na stole trzy miski, z zimną wodą i gorącą, znacie ten eksperyment. Pojawia się jeszcze urywek encyklopedii szachowej. W postaci wujka Jerzyka,  który mnie nie słyszy, bo wykonuje arcyważny ruch hetmanem. Nie da się otworzyć okna, widzę przez nie skrawek lodziarni. Kieszonkowego mi jeszcze zostało.

коБи

Listy do Francji, cz. XVI: żujemy HE-MANA

Posted in Atmosferka on Kwiecień 21, 2010 by tonguetonic

Znajomy nam z zerówki blondyn – Krystian, rozpakował różowe zawiniątko, drobnych rozmiarów sześcian. W powietrzu dało się poczuć syntetyczną słodycz. Naklejka z Icariusem, którą wydobył ze środka, stanowiła wówczas jakość zupełnie nieznaną i otwarła przed nami uniwersum intensywnych pragnień i doznań. Ani zauważony niedługo potem na piórniku Krystiana Nocturna lotnik w „błękitnym moro”, ani odkryty przez innego kolegę Brakk o katowskim wyglądzie, ze śmiercionośną bronią w ręku, nie mieli nic wspólnego z dawnym, poczciwym He-Manem wołającym: Na potęgę posępnego czerepu…! Także nowi bohaterowie pojawili się niebawem na ekranie, choć otoczeni konturem prezentowali się nieco odmiennie; kilku z nich mieliśmy nawet okazję poznać osobiście, gdy Krystian po lekcjach zaprosił nas do swojej fortecy na najwyższym piętrze wieżowca. Imiona VIP-ów z Baltony były równie niezwykłe, jak ich powierzchowność. Robotyczny Weaponstronic, oślizgły, ale kunsztowny Kalmarr, złocisty Insyzor wyposażony w mamucie kły. Wcale mi jednak nie przeszkadzało, że pierwsza nalepka, na jaką trafiłem, przedstawiała Szkieletora – mało zaskakującego, bo znanego nam ze starych odcinków bajki. Matiego natomiast spotkała satysfakcja w postaci Hydrona. Nie pamiętam, kto kupił nam gumy po raz pierwszy: mama, tata, babcia, czy wujek Jerzyk. Nie pomnę, co grało mi wtedy w głowie – może Poleczka Pałeczka Andrzeja Rosiewicza, a może Genie with the light brown lamp Shadowsów.

коБи