Archive for the Opowieści dawnej treści Category

Całun z Grodziska

Posted in Opowieści dawnej treści on Czerwiec 27, 2017 by tonguetonic

Calun z Grodziska

Czy z Puszczy wyszedł nocą, wąwozem ciemnym chadzał, przed miastem znikał w złoto, na łące się odradzał? Ze Wschodu, z Głębokiego, mu przyszło stopy stawiać; aż do Szczecinka nieba oglądać nie przestawał. Swaroga w gwiazdach widział, z Jaryłem w dzień się witał, jagody jadał wilcze i suche ziarno z żyta. Z Perunem gadał w błyskach, Dadźboga rozpoznawał, gdy o wschodzącym ranku śród ptasich dźwięczeń wstawał. Od Łady kwiaty niosły ożywcze wonie z rosą, od Żywii kłosy grały, gdy polem gonił boso. W Szczecinku w pół-żelazną kolejkę do Grodziska – tam stajennego szuka, co hrabiom konie iska. Gdy idzie tak ulicą, dziewczynę napotyka – ta mu chusteczkę daje, by z czoła poty wytarł. „Dziekuję Ci dziewczyno” – powiedział, i go nie ma. Żeńszyna w chustę patrzy, a widok ją oniemia: twarz jego tam odbita nieznaną jakąś wolą, a z tyłu cyrylicą pisane: Staryj Gorod.

(Nażyr zwany Ludowitem)

Dobre życie, wariant trzeci: kosmosada.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Czerwiec 12, 2017 by tonguetonic

Osiedle Kosmonautów

Wirujemy w rytm dziecięcych gwiazd pląsów – my, mieszkańcy Osiedla Kosmonautów. Boso chadzamy do przyjaciół w gości. Rozebrano budynek zarządu spółdzielni inwalidów; z cegieł zbudowaliśmy drukarnię starych polskich książek. Strzelisty posąg głowy Gagarina, śmiałka, który pierwszy udał się śladami Przodków, czuwa nad nami w betonowym kasku. Mikrofon u ust tętni ciszą nieba! W przedszkolu pociechy hodują bohaterskie łajki, służące surową zimą za zaprzęg. Słońcem oblane warzywne ogrody sypie się nocą pyłem księżycowym, by korzenie rzodkwi głębią aksamitu lśniły. Mamy lokalny, Szachowy Dom Kultury „Orbita”, gdzie pod okiem eleganckich, lecz brodatych mędrców dorastają przyszli arcymistrzowie. Mamy tu wszystko w naszym wielkim parku: krawca, plac zabaw, biblioteki, Herbapol. Bloki błękitnoszare jak morze, automaty do mleka, automaty do mleka, automaty do mleka.

кoБи

Dzieża Goński w Zdrojach Babiczyckich

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Maj 16, 2017 by tonguetonic

Trzy dni przeleżał Dzieża w krzewach rokitnika, upuszczając co godzinę kilka mililitrów krwi za pomocą stosownie tresowanej myszy mandżurskiej. Jest to terapia Siewałowa odpędzająca jady gnilne z ustroju i czyszcząca duszę. Nagrzeszyłby on jakoś nadzwyczajnie podczas uczt ciężkostrawnych, urządzonych na początek maja w Piernikach? Usta ludzkie gadają, że z matką pokłócon. Chciano go już pod karabiny na Wsteczne wysłać, aby mu mundur powagę przypomniał. Zawinął się tedy Dzieża do pierwszego wagonu z bydłem i po długiej, nieprzystojnej jeździe tutaj się odnalazł. Z pannami niedotlenionymi obcuje po ławach, mąci im w głowie i obiecuje rychłe uzdrowienie. Myli się jednakowoż ten, kto go posądzić zechce o czcze bałamuctwo; oczytany to łeb we wprawach tajemnych. Serce zaś od lat paru dla jednej tylko pulsuje i tętni. Nazywa się Fiała Afanasjewna.

кoБи

Błogosławiona poligamia słowiańskiego Rodu

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Grudzień 8, 2016 by tonguetonic

aryjska-poligamia

Żeńczyn w długich spódnicach, mężczyzn z brodami bujnymi jak puszcza. I jeszcze poligamii nam się zachciewa. Ano, zachciewa się. Wszak Przodki nasze poligamiją stali, rodziny w siłę rosły. Jednożeństwo dopiero chrześcijany zaprowadziły, stąd nazwano toto: małżeństwem, takim ot, małym. A to je nie nasze, nienormalne to, niemoralne. Żon kilka to żaden islam, panie, to nasze dawne, zdrowe obyczaje. Czemuż to wielożeństwo służyć ma? Ano temuż.

I przymusu poligamii drzewiej nie bywało. Komu jedna żona pasowała, toć i dobrze. Mężczyźni jednakowoż z natury swej – poligamiczni. A żeńczyny – monogamiczne: harmonijnie się to, akuratnie składa. Pierwsza rzecz: najlepsze potomstwo za sprawą poligamii zachodzi. Żeńczyny mogą bowiem wybierać mężów najznakomitszych, nie bacząc, czy oni już poślubieni. No jakże to – ma dziewica nadobna i mądra z braku laku za łajdaka wyjść, bo szlachetni pozajmowani? Przeto najwartościowsi powinni najwięcej potomstwa spłodzić, białogłowy i dzieci ku Bogu prowadzić.

Drugi pewnik: moc męska przy wielu żonach pomnożona zostaje. Bowiem przy dwóch żonach podwójnym mężczyzną trzeba stać się, a przy trzech – potrójnym. Tedy silnych, potężnych mężów mamy, ziemie nasze, naród nasz bezpieczny. Natchnienia taki mężczyzna ma zawsze w nadmiarze, do czynów wielkich go przyzywającego. Wszak dla żeńczyn my wszystko czynim, w ich imię wszystkie starania nasze.

Znajdą się ku wielożeństwu trzecie argumenta: żeńczynie naonczas w radości i szczęściu żyć mogą. Krąg przyjaźni między nimi nierozerwalny się zawiązuje, jakiego gdzie indziej nie uświadczysz. Powinności domowe razem z uśmiechem upływają, w rozmowie. I służą swemu wybranemu żeńczyny, i życie rodzinne krzepkie – ej, wesołe jest! Nigdzie tam samotności ni marazmu ni ma, gdzie spojrzysz – żywot wre dokoła. I patrzą żony z miłością na lubego swego i dorodną dziatwę.

Żeńska moc to miłość najczystsza, to najsilniejsze, co istnieć może. Kiedy jej w bród – codzienność rwącym błogosławieństw potokiem. Kiedy ona, jak dziś, porcjowana, dawkowana, wydzielana, hamowana – marne pociechy w egzystencyi takiej.

Tego polskiemu, słowiańskiemu narodowi trzeba – powrotu do zwyczajów naszych. W których nie zazdrość, nie przywłaszczanie panuje, a jedność i doskonałość przyrodzona. Ze słowiańskim pozdrowieniem

кoБи

Ludzie, to teraz będą znowu to samo wszystko powtarzać, tylko brody pozapuszczali?!

Posted in Opowieści dawnej treści with tags , , , on Lipiec 12, 2016 by tonguetonic

Arno Luxemburg (Orło Światłogrodzki)Któż z nas nie pamięta Arno Luxemburga, tajemniczego twórcy z pogranicza kultur frankofońskiej i germańskiej? Dziś wspominamy tę legendarną postać, próbując zarazem dotrzeć do prawdy biograficznej.

Arno Luxemburg, urodzony jako Orło Światłogrodzki w Szczecinku w 1897 roku. Ku uciesze ojca i matki bardzo wcześnie nauczył się czytać i pisać, toteż spodziewano się po nim geniuszu literackiego. Mały Orło był nieśmiałym chłopcem, z przykrością wychodził na podwórko – wolał rysować wizerunki znanych kompozytorów zamknięty w swoim pokoju. Niestety, w czasie nauki w szkole podstawowej dziecko zbierało oceny zaledwie ponadprzeciętne. Rodzice zmuszali go do forsownego przyswajania matematyki i fizyki, którymi Orło nie pasjonował się. Poetyckie podejście do przedmiotów ścisłych znajdzie później szczególny wyraz w jego twórczości. W liceum dała o sobie znać skomplikowana osobowość młodzieńca – przysparzał wielu kłopotów wychowawczych. Wyobcowany dziewiętnastolatek kontynuuje edukację na wydziale germanistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, filologię kończy z trudem na nowo powstałym uniwersytecie w Poznaniu. Okoliczności wyjazdu Orła na Zachód pozostają niejasne; przypuszcza się, iż powodem ucieczki były groźby kierowane pod jego adresem ze strony ugrupowań masońskich. Rozpoczętą na ziemiach polskich działalność antysyjonistyczną kontynuował będzie Arno do końca swoich dni.

Genialny umysł Orła czuje się w Belgii jak delfin w akwarium. Jego na wskroś słowiańskie usposobienie nijak ma się do wybujałego modernizmu zachodnich elit artystycznych.

Wszystkie lata drugiej wojny światowej spędza Arno w podziemnym laboratorium, gdzie pomaga preparować ładunki wybuchowe dla ludowego ruchu oporu we Francji. W tym czasie rozwija się fantastycznonaukowa obsesja Arno, dzięki której w latach powojennych będzie mógł rozbłysnąć jego talent, znajdując całe swoje ujście w epokowej Trylogii Planetoid. Dzieło zaginęło niemal całkowicie pod koniec lat 70., jak dotąd udało się odzyskać jedynie kilka minut fragmentów pierwszej części. Nad całkowitą rekonstrukcją filmu pracuje wnuk wielkiego Polaka… Arno Luxemburg.

Ostatnie lata życia Arno to powrót do świata przyrody, m.in. słynny, krótkometrażowy obraz Kaczki.

Według oficjalnych źródeł Orło Światłogrodzki zmarł 14 sierpnia 1962 roku, po długiej chorobie (rak mózgu). Inne utrzymują, jakoby Arno przez całe życie cieszył się doskonałym zdrowiem i zmistyfikował własną śmierć, by zacząć nowy rozdział swojej egzystencji. Powiada się, iż w latach osiemdziesiątych wrócił do Polski i osiedlił się w stronach rodzinnych, na Pojezierzu Drawskim. Podobno do perfekcji opanował sztukę odmładzania się i długowieczności, co pozwala mu zręcznie lawirować w technokratycznej rzeczywistości. Niektórzy twierdzą, że obaj Arno Luxemburgowie (dziadek i wnuk) to jedna osoba.

Na zdjęciu: Orło Światłogrodzki (znany bardziej jako Arno Luxemburg) w Muzeum Wody w Bornem.

кoБи

Ociec w podróży drużbowej

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Maj 7, 2016 by tonguetonic

ojciec w podróży służbowej

Pojechał Tatko za granicę po multiwitaminę i napoje w puszkach, ze sobą zabrał miedziane fenigi i banknoty z nieznanymi głowami – to właściwie mordy takie, takie szwabskie mordy renesansowe. A po co mu one? Przecież w tych Niemcach to jest tak, że se w sumie wchodzisz do sklepu i se bierzesz co chcesz, i wychodzisz, i już to potem masz. Tatko nakupił różności, ale zostawił je w autokarze. To nie tylko rzeczy do picia były, bo i kalkulator porządny, i zegarki elektroniczne. No na szczęście torba się znalazła.

кoБи

Czomgolskie karty Dzigi-Dzigi

Posted in Opowieści dawnej treści with tags , , , on Listopad 11, 2014 by tonguetonic

01 dzigi dzigi

Dzigi-Dzigi. Najsilniejsza i najbardziej złowieszcza karta w zestawie. Dzigi-Dzigi posiada wygląd małej, niewinnej dziewczynki, lecz w rzeczywistości jest niszczycielką wszelkiego dobra, światła i życia, reprezentowanych przez białą owieczkę.

Grzechotka, zatrute owoce, czarna magia, wczesna zima, gady.

Symbol: księżyc i waga.

Małe jagnię Dzigi miała,
wełna prawie jak śnieg biała,
lecz się bajka tak skończyła:
Dzigi jagnię poświęciła.

W mitologii angielskiej Dzigi-Dzigi występuje jako Mary, znana z wierszyka Mary had a little lamb.

02 cyzmag ebroje

Cyzmag Ebroje. Młoda wiejska dziewczyna, bezpośrednia antagonistka Dzigi-Dzigi. Jest jednak kartą znacznie słabszą. W tradycyjnym pojmowaniu czomgolskim, Ebroje nie włada wystarczającą mocą i mądrością, aby przeciwstawić się diabelskiemu dziecku.

Pastorał z kokardą, glukoza, naiwna modlitwa, wiosna, zwierzęta leśne.

Symbol: zaćmienie Słońca.

Ebroje owiec szuka,
spotkała ją nauka:
owieczek nie ostawiaj,
zła Dzigi je podkrada.

Mitologia angielska przyswoiła tę postać jako Little Bo Peep.

03 gudziuk

Gudziuk. Karta relatywnie silna, jednak niedookreślona względem kierunku. Doświadczeni gracze wiedzą, jak ukierunkować ten charakter odpowiednio w stronę światła lub zniszczenia, zależnie od ich decyzji. Gudziuk to również staroczomgolski chan, znany z podań.

Pieniądze, mąka, kierowanie energii, późna zima, ptaki.

Symbol: złoty satelita.

Zaśpiewaj o miedziaku,
w kieszeni żyta moc;
sześć i dwadzieścia ptaków
piekł Gudziuk w placku w noc.

W angielskiej mitologii funkcjonuje przyśpiewka Sing a Song of Sixpence, oparta na postaci Gudziuka.

04 quagya maragyaQuagya Maragya. Tak zwana „stara panna”, jest postacią raczej złą, lecz słabą. Czasami zdarza się, że wykwalifikowany gracz potrafi zmienić biegun dla tej karty. Zazwyczaj jednak nawet Dzigi-Dzigi „nie przepada” za jej sąsiedztwem – uznaje się ją za figurę niezaradną i nierzadko niweczącą dobrze opracowany plan.

Dom, porcelana, złorzeczenie (klątwy), jesień, ssaki domowe.

Symbol: przepołowiony Mars.

W kredens Quagya weszła,
by nakarmić pieska.
Kość mu chciała znaleźć,
lecz się nie udało.

Old Mother Hubbard to odpowiedniczka Quagya Maragya w angielskiej mitologii.

05 tjotirlitti y szwienar

Tjotirlitti Y Szwienar. Karta bardzo mocna, pozytywna, chociaż względnie łatwa do wyeliminowania. Należy nią „ugrać ile wlezie”, dopóki znajduje się w grze. Niektórzy mistrzowie kart czomgolskich twierdzą, że nie idzie dobrze w parze z kartą Gudziuk. W tardycyjnej symbolice, Tjotirlitti jest przedstawicielem „zwykłego”, przeciętnego lecz dobrodusznego człowieka, który ostatecznie ginie z powodu ignorancji (wybór zabijania zamiast życia światłem).

Chański flet (kimaranga), surowe mięso, mantra, lato w pełni, ssaki ubojne.

Symbol: Ziemia.

Tjotirlitti syn piszczałka,
prosię ukradł raz.
Prosię zeżarł; później pałką
bito go, aż zmarł.

W mitologii angielskiej znany jest jako Tom, Tom, the Piper’s Son.

06 worodziwa

Worodziwa. Karta diabelska i dość silna. Reprezentuje takie wartości jak: iluzja, przekupstwo, spekulacja, chęć zysku. Zazwyczaj gracz, któremu uda się połączyć tę kartę z kartą Dzigi-Dzigi, ma zapewnioną dużą przewagę, przynajmniej w pierwszej części rozgrywki. Tylko w wyjątkowych wypadkach bardzo doświadczeni mistrzowie zdolni są obrócić tę kartę przeciwko „diabelskiej dziewczynce”. Worodziwa nie staje się przez to postacią wspierającą światło, ale zło niejako rujnuje samo siebie.

Końska głowa (czasem maska – pierwowzór Lajkonika??), grzyby, działanie, późne lato, mięczaki.

Symbol: meteoryt lub czarna dziura.

Worodziwa, niby-koń,
do Vungmaca* zmierza.
Chleba, ciastek, jabłek ton
pięć kupić zamierza.

*Vungmaca – stolica Czomgolii

Na motywach charakteru Worodziwy angielska mitologia wytworzyła pieśń Ride a cock horse to Banbury Cross.

07 ermez dzierkem

Ermez Dzierkem. Tzw. „ubrana nagość”, trzecia z „dobrych” kart. Niezbyt mocna, lecz bardzo stabilna. Umiejętny gracz powinien wykorzystać ją do długoterminowego zasilania sił światła. Symbolizuje ekspansję, ewolucję, tworzenie.

Łóżko, nasiona, medytacja, wczesne lato, owady.

Symbol: gwiazda.

Ermez Dzierkem, Ermez Dzierkem,
nie bój karalucha.
Siedź na stołku,
zjedz rosołku,
boś ty łakomczucha.

Little Miss Muffett to odpowiedniczka Ermez Dzierkem w mitologii angielskiej.

W każdej partii grający w karty czomgolskie decydują o losach świata. Jeśli i ty chcesz wesprzeć którąś ze stron – Światło lub Ciemność, w zależności od upodobań – możesz wybrać się na wiecznie trwające rozgrywki do Czomgolii (czomg. Chamgustani). Podobno leży ona gdzieś między Mongolią a Kazachstanem. Według innych źródeł, Czomgolia to okresowa wyspa na Jeziorze Bajkał.         (kisz)

Brüntlingen 1949. Późniejsze Brantniewo. Pięknej acz okrutnej Królowej Nauk rządy.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Listopad 1, 2014 by tonguetonic

na tablicy

Kiedy Niewska weszła do klasy, natychmiast zapanowała cisza, tylko ten bohomaz na tablicy pozostał. Przedstawiał człowieka na pustyni wpatrującego się w jajko sadzone, z którego cieknie krew. Tak przynajmniej uważał Walmo, jeden z najgorszych uczniów w klasie, autor fresku. Próbował nawet tłumaczyć co ma jakie kolory, ale Ława Niewska, pani ze Wschodu, która uczyła nas arytmetyki, nie chciała tego słuchać. W postępowaniu przyspieszonym został prawomocnie skazany za marnotrawstwo mienia szkolnego oraz kpiny z autorytetu pedagogicznego na dwie godziny noszenia koferdamu – była to jedna z najsurowszych, obok klęczenia na kukurydzy i stania na palcach, kar wymierzanych przez panią od rachunków. Walmo podobno inspirował się Dalim, a jajko powinno być niebieskie.            (kisz)

Z archiwum polskiej ornitologii

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Wrzesień 22, 2014 by tonguetonic

kaczka

Impresja przyrodnicza Kaczki została stworzona przez Arno Luxemburga na zlecenie Telewizji Edukacyjnej przy współudziale Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinku. Jeśli cofniemy się w czasie do lat 90., będziemy mogli niemal ujrzeć, jak Dziadek przygląda się jej po zanotowaniu przysłowia na co dzień z telegazety TV Polonia. Do obiadu jeszcze godzina; można więc wznieść toast wieloowocową wodą grodziską (chociaż szampan lepiej udawałaby cytrynowa) przy pomocy podłużnej literatki z fioletowego szkła, zanim Babcia postawi na stole przeźroczystą, regularną niby drzwi od pralki wazę. Prosimy oglądać!

кoБи

Nie rzucajcie targanem – Oni rzucali targanem – Kto tam w końcu rzucał tym targanem – Odpowiedz na pytania

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Luty 20, 2014 by tonguetonic

magdonalt

W restauracji MagDonalt spada pierwszy śnieg. Święta będą niedługo, będzie sen się piekł. Nie rzucajcie targanem, tym przedmiotem złym. Dzieci będą się cieszyć, nie zamąćcie im! W restauracji MagDonalt jest też starszy pan. Wcina bułkę z ozorem, zły jest jego stan. Może ozór pomoże, wszak go wydał wół. Starszy pan jest jak bułka – przecięty na pół.

 (Czy to przeciął go targan, dziecko rzuca czy? Tylko śmieje się mówiąc: sześć to trzy plus trzy.)

Pytania:

1. Kto rzucał targanem?

2. Jakie szkody zostały poczynione przez targan?

3. Dlaczego Jezus mówił do swoich uczniów, aby nie tracili nadziei nawet w „smutnym czasie”?

4. Jak myślisz, z czego bardziej ucieszył się starszy pan: z bułki czy z tego, że chłopczyk uprzejmie powiedział mu, że serwetka upadła mu na podłogę?

Poprawne odpowiedzi prosimy zamieszczać w komentarzach.           (kisz)