Archive for the Rozmaitości Category

Wydmy, ale nie piachy, Fokus 17.

Posted in Rozmaitości with tags on Czerwiec 29, 2018 by tonguetonic

wydmyMarcepanowy kulebiak, kokosowy okoń! – krzyknąłeś, zabrakło sensownych wyrażeń na opisanie takiego odkrycia. Rozpraszając migotliwe emanacje, rozbita sfera przyciągała niczym kosmiczne łożysko opuszczone na ziemię. Ojciec przybiegł po dziewięciu sekundach i również zgłupiał: Synu, znalazłeś połamańca, twoje dziecko będzie mańkutem! Byliby tak dyszeli jeszcze dłużej z wytrzeszczonymi oczyma, gdy nagle rozległ się niski, radiowy męski głos. Zbliż się do elewatora, zobrazuj punkt odniesienia. Uświadomili sobie, że wykonują przecież ćwiczenie z nagrań przyniesionych od wujka. Jak to łatwo zasnąć przy tych dudnieniach różnicowych, synu – rzekł ojciec, i ruszył w stronę tajemniczej konstrukcji. Tobie się wtedy przypomniało: trzeba wziąć kryształ, bez niego można się zgubić i mieć problemy z powrotem. A co, jeśli zaczną się wiry w niebie, jeśli zacznie cię wciągać do góry!? Spojrzałeś na roztaczające się wokół morze traw, w oddali poruszały się jakieś postaci. Poszedłeś za ojcem bez kryształu.             (kisz)

Reklamy

Sole trzeźwiące (poprzez hinduskie wzornictwo metalurgiczne)

Posted in Rozmaitości with tags on Czerwiec 8, 2018 by tonguetonic

hinduskie wzornictwo metalurgiczneZnać niemiecki na takim poziomie, aby poprawiać słowniki. Posiadać lepszą kolejność znaczeń, lepszy dobór zgłosek, konkretniejszy rytm. A widzisz, nie tylko wiersz można lepiej napisać. Oni go autentycznie ocucili czytając mu głośno jakieś terminy z technicznego słownika dla metalurgów napisanego w hindi. Później opowiadał, że widział takie wzory przed oczami kolorowe, że każdy termin tworzył inny wzorek i w głowie mu dźwięczało zamiast „słownictwo metalurgiczne” to „wzornictwo metalurgiczne”. Z tego się w ogóle jakaś mantra zrobiła, gdyż wiadomo, hindi daleko od sanskrytu nie leży, i to go ocuciło, czy niektórzy mówią że niemalże wskrzesiło, bo mu hak od dźwigu musnął głowę. No w każdym razie dziś żyje normalnie, i uczy się niemieckiego. Dlaczego niemieckiego? A ja wiem? Głupek chyba jakiś.

(kisz)

P.S. Czy ktoś poważny w ogóle uwierzył w zamykanie Tonika i tego typu sensacje? No przecież to było wiadomo, jak to się skończy, tylko kwestia była „kiedy”. A teraz mija właśnie dziewięć lat Tonika akurat, czyli jeden cykl się zamknął, narodziny i śmierć, to znaczy że teraz się narodził nowy Tonik. Właściwie, jak widać, to on jest taki sam jak stary, no ale jest nowy, bo tamten już był zamknięty. Znaczy nie wiadomo tak naprawdę, czy był zamknięty, ale na pewno był zamykany. No w każdym razie jest tak, jak widać.

 

 

„E, dawajcie wymyślimy coś takiego ekstra” na Porsche 800 Bruxenlux

Posted in Rozmaitości with tags on Styczeń 25, 2018 by tonguetonic

nowa gra na Atari

Jest że się idzie gdzie chce i można prawie wszystko robić, na przykład jak pójdziesz do kiosku i kupisz nowego Spider-Mana, to to naprawdę będzie najnowszy Spider-Man i możesz go przeczytać, tylko wszystko wygląda tak komputerowo. Malma podobno sobie ustawił datę na tydzień do przodu, jak wypada klasówka z matmy i pojawiła się taka grafika z Błońską i potem te same pytania na klasówce zadała normalnie w szkole. Aż Mati nie mógł spać, on chciał wgrać sobie Adę jak z nią chodzi czy coś, ale sprawdził i się nie da, bo nie ma takiej przyszłości. A Wujek nam powiedział, że on w ogóle zaprogramował w przód na ileś tam lat, tylko to trudne, trzeba trzymać cały czas dżojstik w prawo i szybko naciskać jeszcze shift+F, Wujowi się ledwo udało. Wujek lał ze śmiechu przez ponad godzinę jak to zobaczył i opowiadał, że komputery staną się takie, że to wszystko jakby będzie jak żywe i będzie można cokolwiek na nich zrobić praktycznie, że człowiek właściwie zupełnie z domu nie będzie musiał wychodzić. Tata i Mama zabrali wreszcie ten komputer, gdyż życie zmieniłoby się w kompletnie bez sensu. Jak wszystko wiadomo, co będzie, zwłaszcza że coraz częściej okazywało się, że w przyszłości każdy gra w E, dajcie wymyślimy coś takiego ekstra na Porsche 800 Bruxenlux i patrzy, co się zdarzy za ileś dni czy miesięcy i na tym komputerze w grze też było widać, że tam ta osoba gra w E, dajcie wymyślimy coś takiego ekstra i tak bez końca, więc to już zrobiło się kompletnie głupociano. Dziadek nam powiedział, że ta gra to jest jakby PBO, tylko w pikselach, chyba dlatego niektórzy później uważali, że cały blog Tonik Językowy zbudowano z PBO. Dziadek znalazł o tym w encyklopedii, też nie wiadomo dlaczego było o tym w książce o Kazimierzu Wielkim.

кoБи

Epilog, albo W Pierścieniu Zeykenów VII: Vuro Yaurta w fantastycznych popłuczynach (nie mylić z drugą częścią Paula Terglena)

Posted in Rozmaitości with tags on Styczeń 2, 2018 by tonguetonic

vuro yaurta w pierścieniu zeykenów

To gdzieś tu był największy portal międzypierścieniowy. Ogromna kadź Czarnej Wody, to o to było tyle krzyku…inteligentna ciecz, rozwiązanie zerżnięte z Solaris. Podobnie wyglądała historia jednego z moich ziemskich nazwisk…w tym momencie to nieistotne. Co się teraz dzieje ze światem Zeykenów? Potrzebne są namiary na Voezlyę, ona może wiedzieć, gdzie jest Volga. Wszystko wydaje się wymarłe, jakby duch tych cebulowatych krain przeniósł się gdzieś indziej. A może to Kawwiv zasilał pierścienie, może zabrał całą energię do jaskiń? Nie dostanę zezwolenia na lądowanie w Himalajach, pozostaje tylko wejść do środka.          (kisz)

Pogawędki przy szachach

Posted in Rozmaitości with tags , on Listopad 22, 2017 by tonguetonic

szachy w parku– Pana godność?
– Lewandowski. Robert Lewandowski.
– O, to ładnie się pan nazywa.
– A dlaczego?
– No tak jak piłkarz.
– To ładnie?
– No wie pan, kiedyś wszyscy nienawidzili nazwiska Lewandowski, teraz wszyscy kochają, także ja bym się cieszył.
– Co…dlaczego wszyscy nienawidzili?!
– A bo to, wie pan, żydowskie nazwisko, od Lewitów, potomków Lewiego.
– Jakie żydowskie, co pan? To od lawendy jest.
– To by było Lawendowski jak od lawendy.
– No, to się przecież przekręciło po latach, jak wiele innych nazwisk.
– Tak tak, kilku milionom ludzi się przekręciło, akurat.
– Panie, to w takim razie jak kilka milionów Polaków jest Żydami razem ze mną, to i ja mogę być.
– No nie od razu kilka milionów, proszę pana, może paręnaście tysięcy.
– Przecież sam pan powiedział, że kilka milionów.
– Nie kręć, Żydzie…Szach.

(kisz)

 

Jak narysować Pikachu

Posted in Rozmaitości with tags on Listopad 16, 2017 by tonguetonic

jak narysowac pikachu i jak rozpoznac raka

Jak się rysuje Pikachu? No normalnie się rysuje, a jak? No najpierw głowa, potem tułów, potem ręce, nogi…Na końcu robisz szczegóły i tyle. To co ty, masz dziesięć czy tam jedenaście lat i Pikachu nie potrafisz narysować? Przecież to małe dzieci rysują, to ty nie potrafisz? To musisz od razu po internecie szukać? No wiesz co…To czego was tam w tej szkole uczą? Posyłają rodzice do tych szkół nie wiadomo po co, siedź dzieciaku w kieracie codziennie po osiem godzin, a on potem jak inwalida nie potrafi narysować normalnie. To po co do tych szkół ganiasz? Żeby potem po wielce dobrej szkole iść na wielce dobre studia? A potem co, wielce dobra praca, tak? Najlepiej w banku lub korporacji dobrze się rozwijającej, a jak już doktor (co to ludzi chemią zabija) albo prawnik (co to degeneratów broni), to już Pana Boga za nogi, tak? A potem co? Dobry dom starców i dobry cmentarz. No pogratulować życiorysu i pomyślunku, naprawdę, szczyt możliwości dla człowieka. Już mówię że nic tylko lać i patrzeć czy równo puchnie. Dziesięć metrów przede mną.

Co? Że do serii ma być jak rozpoznać psychopatę? Nie, nie psychopatę, jak rozpoznać raka, tak? Acha…to w sumie nie jest taka prosta sprawa, wiesz. Bo naprzykład są dwie osoby. I jedna lubi pizzę taką tylko żeby była gorąca, podgrzana dobrze, a druga chce żebyś jej wypiekł na węgiel prawie, rozumiesz, kiełbasa żeby była taka już podsuszona i brzegi mocno zbrązowiałe czy niemalże prawie czarne. I podobnie te osoby będą mieć z jajecznicą: jedna będzie chciała taką luźną, że rozumiesz białko ledwo ścięte a żółtko prawie pływa, a druga chce żeby to wysmażyć na sucho, że już na patelni przypalone powoli zostaje. I wiesz, teraz otwierasz jedną książkę to ci napiszą że ta co lubi mało wypieczone to jest zdrowa, bo bliżej surowego jest, a ponadto ma w sobie dużo energii ognia (posiada silną wolę, dużo przebywa na słońcu, itp.) i już nie potrzebuje tego ognia z jedzenia ciągnąć. A otwierasz drugą książkę i tam tak stoi: jeśli osoba spożywa dobrze wypieczone, wysmażone pokarmy oznacza to, iż posiada w ciele dużą ilość ognistej energii i jest z nią oswojona, toteż może sobie pozwolić na spożywanie pokarmów o wysokiej zawartości ognia. Taka osoba raczej nie będzie chorować. Natomiast osoby słabe, wątłe, chorowite, nie będą chciały spożywać dań ‚ognistych’, gdyż ich system energetyczny po prostu by tego nie wytrzymał; będą jeść wodnistą, niedogotowaną strawę, niewymagającą przegryzania i łagodną dla przełyku, a im dalej w życie, tym bardziej będzie ich ciągnąć do rozmaitych papek.

A doktor? Doktor to ci w ogóle nic nie powie, tylko tak cię będzie ganiać: tu pani pójdzie, tam się pani prześwietli, potem pani przyjdzie, potem pani to, potem tamto. Tu „nie wiemy jaka jest przyczyna”, tu „prawdopodobnie są jakieś zmiany”, tam „prawdopodobnie jest to złośliwe”. I tak ganiaj od jednego do drugiego z przerażeniem i nadzieją w oczach, a na końcu cię mądry do kostnicy odeśle. A co mu tam, przecież nauka leczy parę procent przypadków, to się w statystyce zmieści. On tam ma pięćdziesięciu paru innych pacjentów co na wielką łaskę czekają. No, ale jak ktoś się nie wyleczy z raka pijąc wodę utlenioną to będzie wielka afera: ciemnogród, szarlatan, ludzie przez niego umierają.

To nie ma co (jak mawiał Kantor)!                                             (kisz)

Yako taki takoyaki (Osaka).

Posted in Rozmaitości with tags on Listopad 4, 2017 by tonguetonic

yako taki takoyakiDobrze córciu, to byśmy byli. Co, to gdzie najpierw? Do lokalu, tak? Dobra, to pójdziemy do restauracji. O, tam jest taki szyld, po japońsku „takoyaki” stoi. No, to są takie smakołyki ichnie, będą ci córcia smakować. Trzymaj mnie za rączkę, córuś, bo tu pełno człowieka. Mnożą się te Japońce, bo to i pracowite, i zdrowo się odżywia. No chodź, chodź. O, już wchodzimy. Co? Fuj? Rybą śmierdzi? No czekaj, jak już weszliśmy to może usiądziemy. Halo! Przepraszam, można tu usiąść czy trzeba czekać na wskazanie stolika?! Przepraszam?! E, chyba nie słyszą. Dobra, to tu usiądziemy. To czekaj córcia, co byśmy wzięli…Znaczy, tutaj tylko takoyaki mają. Aha, bo to jest opiekana ośmiornica, a ty mięsa nie lubisz. Czekaj, no może wegetariańskie robią. Trzeba zapytać bo tu na tej karcie to mało co jest, a poza tym tych ich krzaczków to się nie rozczyta. Halo! Kelner!? Kiudzi! Kiudzi?! O, ktoś do nas idzie. Co on mówi, nie mam pojęcia…Może coś się pyta. Takoyaki niku naszi. Niku naszi! Da, da. Chyba nie rozumie. Nie wiem, czy on się denerwuje na nas czy co. Patrz, coś nam palcami pokazuje. Dobra, pokiwałem mu że tak. No, przynajmniej sobie poszedł.

Może coś nam zaraz przyniosą. Tak tak, później pójdziemy na jakieś lody bo tu chyba nie mają. No chyba że z ośmiornicy lody, hehe. Oo, coś chyba do nas idzie. Co on tu przynosi…Wiem córcia że nie będziesz tego jadła, wiem, ale dobra, niech już postawi na stole, a zaraz coś innego weźmiemy. Arigato go zaimaszita, spasiba. A, bo to nam podwójne porcje dali. Dobra, to ja jakoś to zjem. A dla ciebie może frytki zamówimy, tylko czy tu mają frytki. Kiudzi! Kiudzi! Nic się nie dzieje. Sutaffu! Kurcza, trzeba się wydzierać bo strasznie tu głośno. Sutaffu! O, znowu ten sam do nas idzie. To poproszę o frytki. Furaido poteto pażałsta. Da, no, długie takie, da. Chyba zrozumiał. Czekaj, już wraca. Co on do nas niesie? Co on nam całą ośmiornicę przywlókł? Co? Ikayaki? Hehe, o co mu chodzi, chce nam kajaki wcisnąć? Co? Aha, to kalmar, że robią też smażone kalmary. Nie nie, my tego nie bierzemy, dziękujemy. De wa arimasen, danke schon, zabrać. Paszła, paszła won. Kurcza, rękami coś zaczął wymachiwać. Poszedł. Dobra córcia, to ja wyjem środki, a tobie dam samo ciasto, może być? Co? Że mięsa dotykało? Ale to nie mięso, to ośmiornica…No dobra to czekaj, zjem parę i idziemy. No, nie takie złe te takoyaki. Czekaj córcia, teraz jakiś inny do nas idzie, chyba jakiś ważny. Byłby numer jakby nas wywalili. Na razie się uśmiecha. No nie, nic kompletnie nie rozumiem co mówi. Ty coś rozumiesz? Wy coś tam w szkole mieliście japońskiego? Tłumaczy coś i tłumaczy, kłania się, ale ni w ząb zroumieć nie idzie. Też poszedł, a zadowolony z siebie że hej. No nic, kończę tę ośmiornicę i idziemy na lody. Co?! Znowu coś niosą, zdurnieli do reszty?! To co teraz będzie, smażona małpa? No dobra kitajcu, nie kłaniaj się tylko powiedz coś przyniósł. Aaa, patrz, to jeszcze co innego jest, to je okonomiyaki. To takie, o, placki, a w środku nawalone co popadnie. Czekaj córcia, to chyba mięsa nie zawiera. Da, da, bedzitarian, da, spasiba. Patrz, zrozumieli w końcu że bedzitarian przyszedł. Co, może być? Dobre? No to fajnie. Może tu jeszcze na kolację wrócimy, to sobie te kajaki wezmę, hehe.

Ołaa, dobra, to byśmy mieli pojedzone…To idziemy. Uff, przynajmniej tu świeże powietrze na zewnątrz. Znaczy świeże to za dużo powiedziane, ale jest. Patrz córcia, jak się tak zrobi z oczami to wyglądamy jak Japończyki.               (kisz)

Całun z Grodziska

Posted in Rozmaitości with tags on Czerwiec 27, 2017 by tonguetonic

Calun z Grodziska

Czy z Puszczy wyszedł nocą, wąwozem ciemnym chadzał, przed miastem znikał w złoto, na łące się odradzał? Ze Wschodu, z Głębokiego, mu przyszło stopy stawiać; aż do Szczecinka nieba oglądać nie przestawał. Swaroga w gwiazdach widział, z Jaryłem w dzień się witał, jagody jadał wilcze i suche ziarno z żyta. Z Perunem gadał w błyskach, Dadźboga rozpoznawał, gdy o wschodzącym ranku śród ptasich dźwięczeń wstawał. Od Łady kwiaty niosły ożywcze wonie z rosą, od Żywii kłosy grały, gdy polem gonił boso. W Szczecinku w pół-żelazną kolejkę do Grodziska – tam stajennego szuka, co hrabiom konie iska. Gdy idzie tak ulicą, dziewczynę napotyka – ta mu chusteczkę daje, by z czoła poty wytarł. „Dziekuję Ci dziewczyno” – powiedział, i go nie ma. Żeńszyna w chustę patrzy, a widok ją oniemia: twarz jego tam odbita nieznaną jakąś wolą, a z tyłu cyrylicą pisane: Staryj Gorod.

(kisz)

Dzieża Goński w Zdrojach Babiczyckich

Posted in Rozmaitości with tags on Maj 16, 2017 by tonguetonic

Trzy dni przeleżał Dzieża w krzewach rokitnika, upuszczając co godzinę kilka mililitrów krwi za pomocą stosownie tresowanej myszy mandżurskiej. Jest to terapia Siewałowa odpędzająca jady gnilne z ustroju i czyszcząca duszę. Nagrzeszyłby on jakoś nadzwyczajnie podczas uczt ciężkostrawnych, urządzonych na początek maja w Piernikach? Usta ludzkie gadają, że z matką pokłócon. Chciano go już pod karabiny na Wsteczne wysłać, aby mu mundur powagę przypomniał. Zawinął się tedy Dzieża do pierwszego wagonu z bydłem i po długiej, nieprzystojnej jeździe tutaj się odnalazł. Z pannami niedotlenionymi obcuje po ławach, mąci im w głowie i obiecuje rychłe uzdrowienie. Myli się jednakowoż ten, kto go posądzić zechce o czcze bałamuctwo; oczytany to łeb we wprawach tajemnych. Serce zaś od lat paru dla jednej tylko pulsuje i tętni. Nazywa się Fiała Afanasjewna.

кoБи

I w oknach tych się przeglądam jako w lustrach złotych…

Posted in Rozmaitości with tags on Maj 1, 2017 by tonguetonic

narzuta kanapowa LermontovLegendarna sesja zdjęciowa w domu Gaetano Russo. Powyżej: narzuta kanapowa Lermontov.

Piekarnik świetlny Dimitre i pozłacane pojemniki Dobrowolski

Piekarnik świetlny Dimitre, pozłacane pojemniki Dobrowolski. Wystrój kuchenny projektu Gerharda Straussa.

system przestrzennych drzwi balkonowych Ruslana

System przestrzennych drzwi balkonowych Ruslana, podłoga od Fragolettiego.

szafa lustrzana Vadim, stół i krzesła wyskokofunkcjonalne Yagoda

Szafa lustrzana Vadim, stół i krzesła wyskokofunkcjonalne Yagoda.

Modele: Wasił Janowski i Wiera Szapołowskaja

Modele: Wasił Janowski i Wiera Szapołowskaja. Wasił ubrany jest w koszulkę Kalashnikoff i spodnie Tesla, Wiera nosi bluzkę Nupagadi i leginsy Raskolnik.

Stresa, Italia, 1983.

(kisz)