Globalizm, amerykańska demokracja – szowinistyczny reżim w masce postępu społecznego i gospodarczego

mapa Stanów ZjednoczonychTrzon strategii politycznej ponadpartyjnych elit rządzących Stanami Zjednoczonymi wyrasta z przekonania o moralnej, intelektualnej i genetycznej dominacji rasy anglosaskiej nad innymi narodami, w szczególności tymi o unikalnych wartościach duchowych i oryginalnej kulturze. Ów kompleks wyższości przejawia się w agresywnym wymuszaniu na nich ideologii globalizmu, zwanej też liberalną demokracją. W rzeczywistości stanowi ona miękką odmianę totalitaryzmu (Nowy Wspaniały Świat), będącą bezpośrednią kontynuacją kolonialnego ludobójstwa. Stany Zjednoczone od dawna prowadzą wojnę przeciwko ludzkości i stały się największym zagrożeniem dla pokoju na świecie oraz przetrwania ludzi – uważa Stephen Lendman, autor licznych książek i publikacji poświęconych współczesnym systemom politycznym i finansowym. Zdaniem Lendmana USA to brudny, skorumpowany system, który prowadzi niekończącą się wojnę przeciwko krajom, które nikomu nie zagrażają, ryzykując rozprzestrzenianie się konfliktów, gwałcąc je i plądrując, wykorzystując ich ludność, kradnąc zasoby naturalne oraz narzucając prawo policyjne i wspierając korporacje w celu stworzenia „społecznej sprawiedliwości” analogicznej do tej, z którą mamy do czynienia w Ameryce.

Nieco łagodniej do zdemoralizowanej polityki Stanów Zjednoczonych odnosi się William S. Lind, konserwatywny pisarz: Biały Dom i Departament Stanu często krytykują Rosję, Białoruś, Syrię, Iran i inne państwa za podważanie norm demokratycznych. Jednak Waszyngton nie zastanawiał się dwa razy podżegając do obalenia demokratycznie wybranego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza i wspiera rząd, który doszedł do władzy w Kijowie w wyniku zamachu stanu. Jak wytłumaczyć te podwójne standardy? Co mówią o wartościach tkwiących w dzisiejszej polityce zagranicznej USA? Jeśli wynikiem demokratycznych wyborów w dowolnej części świata nie jest umieszczenie przy władzy takich rządów, jakie podobają się Waszyngtonowi – to Waszyngton po prostu odmawia uznania wyborów. Widzieliśmy to najwyraźniej w Strefie Gazy, gdzie w najbardziej wolnych i najpiękniejszych wyborach, jakie kiedykolwiek odbyły się w świecie arabskim i doprowadziły rząd Hamasu do władzy, Waszyngton natychmiast ogłosił, że nie będzie go uznawał i z nim współpracował. W przypadku Syrii jedyną szansą dla stabilności i zachowania porządku w państwie jest obecnie rząd Asada. Decydenci Waszyngtonu chcą Asada obalić tylko dlatego, gdyż nie jest on częścią ich globalistycznego systemu.

Partia Asada załagodziła konflikty na tle narodowościowym, wyznaniowym i gospodarczym na co najmniej 50 lat. Okazało się, że wszystkie grupy o odmiennych interesach (rolnicy – nomadowie, szyici – sunnici, muzułmanie – chrześcijanie) potrafią z sobą współżyć i współpracować, kiedy działa sprawny system rekompensat za zniszczenia upraw, sprawny handel, sprawna administracja itd. To, oczywiście, nie podobało się sunnickim sąsiadom Syrii, a przede wszystkim wszechobecnym USA. Dlatego zaczęli judzić plemiona przeciw sobie, a światu przedstawiać to jako walkę z reżimem o demokrację. To Stany Zjednoczone, Francja, Turcja (która liczy na kawałek terytorium Syrii) i Wielka Brytania zbroiły i szkoliły terrorystów, którzy mieli obalić Asada. ISIS / ISIL, które dopuszczają się masowych zbrodni w Iraku i Syrii są nadal wspierane przez USA oraz Izrael. Amerykanie nie mogą wejść bezpośrednio do Syrii, ponieważ jest tam rosyjska baza wojskowa, a Syria ma jakiś układ z Rosją. Pozostaje im więc tylko destabilizacja tego kraju rękami terrorystów. Co stałoby się w przypadku ustąpienia Asada? Widzieliśmy już podobną sytuację w Libii, gdzie obalenie Mu’ammar al-Kaddafiego doprowadziło do rozpadu państwa i stanu permanentnego chaosu, gdzie plemienne gangi pustoszą okolice, mordując się między sobą na skalę znacznie większą niż w Syrii. Broń z libijskich magazynów zasila muzułmańskich terrorystów z Boko Haram. Trzeba też zobaczyć, co się dzieje w „demokratycznym” Iraku. Od kiedy weszła tam armia amerykańska, kraj ten stał się głównym producentem heroiny w skali światowej. Co miesiąc w zamieszkach ginie tam ponad 20 tysięcy ludzi, czyli tyle, ile wymordował „krwawy dyktator” Saddam Husajn przez całe życie.

Agresywna ideologia amerykańskiego globalizmu ma również wymiar kulturowy. William S. Lind: W tej sferze obejmuje ona takie pojęcia, jak: feministyczna definicja praw kobiet, dewaluacja zasad etycznych, promowanie tak zwanych „praw gejów” i pogląd, że musi to być uniwersalne. W rzeczywistości jest to pewna odmiana marksizmu – mianowicie marksizm Instytutu Badań Społecznych szkoły frankfurckiej, która przeniosła marksizm z domeny gospodarczej na kulturalną. Celem marksizmu kulturowego od 1919 roku, kiedy to został pomyślany niezależnie przez Lukacs’a na Węgrzech i Gramsci’ego we Włoszech, jest ostateczne zniszczenie tradycyjnej kultury. Gdy Lukacs został zastępcą komisarza kultury w rządzie Beli Kuna, wprowadził edukację seksualną do szkół węgierskich, bo wiedział, że jeśli zniszczyć seksualne obyczaje społeczeństwa, to będzie to olbrzymim krokiem w kierunku zniszczenia jego kultury jako całości. Węgierska klasa robotnicza była tak oburzona tym, co zrobił Lukacs, że gdy Rumunia najechała Węgry, ci nie podjęli walki i rząd Beli Kuna został obalony. Marksizm kulturowy dalej rozwijano w latach 1930-1950 i jest to teraz ideologia obowiązująca na Zachodzie. Fakt, że to za sprawą prezydenta Putina Rosja wyłoniła się jako najbardziej konserwatywne z wielkich mocarstw, dokładnie tak samo, jak Rosja w XIX wieku, rozwściecza marksistów kulturalnych i sprawia, że państwo to stało się ich wrogiem numer jeden.

Kobra

%d bloggers like this: