Ociec w podróży drużbowej

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Maj 7, 2016 by tonguetonic

ojciec w podróży służbowej

Pojechał Tatko za granicę po multiwitaminę i napoje w puszkach, ze sobą zabrał miedziane fenigi i banknoty z nieznanymi głowami – to właściwie mordy takie, takie szwabskie mordy renesansowe. A po co mu one? Przecież w tych Niemcach to jest tak, że se w sumie wchodzisz do sklepu i se bierzesz co chcesz, i wychodzisz, i już to potem masz. Tatko nakupił różności, ale zostawił je w autokarze. To nie tylko rzeczy do picia były, bo i kalkulator porządny, i zegarki elektroniczne. No na szczęście torba się znalazła.

кoБи

Listy do Francji, cz. XVII: Ziemie Odzyskane

Posted in Polityka panie with tags , , , , , on Wrzesień 22, 2015 by tonguetonic

znaczki na czterdziestolecie Ziem OdzyskanychCałkowicie przemilczana minęła 70. rocznica Konferencji Poczdamskiej – spotkania, które przyniosło ostateczne decyzje w sprawie kształtu naszego państwa po II wojnie światowej. Wdrożone po przemianach ustrojowych prozachodnie – medialne i oświatowe – pranie mózgów od ćwierć wieku służy utwierdzeniu nas w przekonaniu, że dokonała się wówczas polska katastrofa i zostaliśmy ponownie zniewoleni – prawdziwa wolność natomiast przyszła niejako dopiero czterdzieści pięć lat później. Powojenną Polskę krytykuje się i ośmiesza pod każdym względem. Wraz z atakami na posunięcia władz tamtej Polski lekceważy się również wartość zrębu postanowień poczdamskich – oddania w nasze ręce Ziem Odzyskanych. Obok jednoznacznie negatywnego obrazu Armii Czerwonej, jaki nam się przedstawia, obserwujemy proces łagodzenia roli Niemców, czy wręcz próby wzbudzenia wobec nich podziwu i sympatii.

Ustanowienie linii granicznej na Nysie Łużyckiej i ze Szczecinem przeforsował dla Polski Józef Stalin – wobec sprzeciwu mocarstw anglosaskich. Wspierał on żądania Polski reprezentowanej w Poczdamie przecież nie tylko przez komunistów, lecz również przez Stanisława Grabskiego i Stanisława Mikołajczyka. Zasługi Józefa Stalina dla naszego kraju zwykło się dziś albo pomijać, albo znieważać, traktując Ziemie Odzyskane jako „stalinowski prezent”, którego należy się brzydzić. Bez względu na nasze odczucia, powstała w 1945 roku Polska stała się podmiotem prawa międzynarodowego. Relatywna ocena tych osiągnięć politycznych podważa fundamenty naszego obecnego państwa, będącego ich prostą kontynuacją. Teza, jakoby Polska wyłącznie przegrała II wojnę światową, jest obiektywnie błędna i szkodliwa. W istocie wróciły do nas zajęte od stuleci przez ludność germańską, rdzennie słowiańskie ziemie. Zatrzymany został trwający od czasów chrześcijańskich marsz Niemców na wschód – ich wielowiekowe osadnictwo na tych terenach legło w gruzach w wyniku przegranej wojny. Polska nie wywalczyła oczywiście wszystkiego, ale też nie wyszła z II wojny światowej z niczym. Marzenia Mickiewicza, międzywojenne zapowiedzi polityków endeckich, projekty niemal wszystkich sił politycznych w czasie okupacji: wszystko to, pozostające u progu wojny w sferze, wydawać by się mogło, nieziszczalnych pragnień – spełniło się. Zlikwidowano pruskie gniazdo niemczyzny – zarzewie i przyczynę wielu wojen i upadku Rzeczypospolitej. Polska uzyskała najlepsze z możliwych granice z Niemcami, stała się państwem morskim. Zawdzięczamy to w ogromnej mierze zwycięstwom Armii Radzieckiej i politycznemu talentowi Józefa Stalina – ich roli nie da się sprowadzić do rzekomego wytworu radzieckiej propagandy. Tymczasem polski rynek książki historycznej został zarzucony tytułami pisanymi z punktu widzenia III Rzeszy – polscy czytelnicy oswajani są nie tylko z historią jednostek wojskowych i z wojennym życiem żołnierza niemieckiego, ale i z jego bohaterstwem. Umiejętnie podsyca się współczucie dla Niemców, przeciwstawiając zgwałcone Niemki przerysowanym „dzikim hordom ze Wschodu”.

Szerzące się od lat zjawisko jawnego wykpiwania Ziem Odzyskanych jako niesmacznego, PRL-owskiego terminu wyraża się w poprzedzaniu go skrótem „tzw.” lub braniu w cudzysłów. Do takiego traktowania tego pojęcia najbardziej przyczyniły się wpływowe dzienniki – Gazeta Wyborcza i Rzeczpospolita, a także Tygodnik Powszechny. Ziemie Odzyskane były w latach 1945-1948 nazwą oficjalną, zatem – zgodnie z dotychczasowymi zwyczajami historiografii polskiej – nie powinniśmy się od niej dystansować. Kwestionując zasadność wyrażenia Ziemie Odzyskane, poddajemy w wątpliwość przynależność tych obszarów do narodu polskiego.

Żyjemy w Polsce poczdamskiej. Innej nie ma i w dającej się ogarnąć przyszłości – nie będzie. Zamiast negowania Jej źródeł, naigrywania się z Niej, należy Ją cenić i pracować nad Jej zachowaniem. Zamiast celebracji mitów historycznych i klęsk, najczęściej będących wynikiem irracjonalnych pomysłów politycznych, przywróćmy pamięć o żołnierzu polskim, który złożył ogromną daninę krwi walcząc na ziemiach, które od 70 lat stanowią integralną część państwa polskiego. Przywróćmy pamięć o ludziach, którzy je zasiedlili i zagospodarowali. Polska zbudowana po 1989 roku o tych żołnierzach i tych ludziach nie pamięta, zamazując część prawdy o samej sobie.

Na podstawie artykułu Adama Śmiecha

кoБи

Odrzuty z dezynwoltury

Posted in Letnia garmażerka with tags on Listopad 22, 2014 by tonguetonic

cloe2048Prototyp Cloe 2048 [ryc. 1] opracowany został przez zastępcę głównego inżyniera (nazwisko nieznane) w Fabryce Dezynwoltury Arno Luxemburga. Niestety, nie spodobało się wielkiemu panu kierownikowi – Luxemburg uznał ją za „wizualnie nieatrakcyjną”. Cloe przegrała m.in. z emaliowanym półautomatem SAWA, do którego, jak mówiono, Luxemburg miał szczególną słabość (podobno dbał, aby była dobrze „naoliwiona”!).

Cloe miała być wyposażona w:

* – lampowy pochłaniacz grawitacji
** – hermeneutyczne naczynie do przechowywania promieniowań
*** – fałd antyteoretyczny
**** – miernik poziomu abstrakcji
***** – dzban fenomenologiczny (do absorbcji zjawisk czarnych) [ryc.2]

Zastępca inżyniera sporządził też wstępne projekty czysto mechanicznej transformacji Cloe w konia [ryc.3] oraz dowolną postać opartą na budowie ssaka (tzw. kopiał mammalny [ryc. 4]).          (kisz)

Czomgolskie karty Dzigi-Dzigi

Posted in Opowieści dawnej treści with tags , , , on Listopad 11, 2014 by tonguetonic

01 dzigi dzigi

Dzigi-Dzigi. Najsilniejsza i najbardziej złowieszcza karta w zestawie. Dzigi-Dzigi posiada wygląd małej, niewinnej dziewczynki, lecz w rzeczywistości jest niszczycielką wszelkiego dobra, światła i życia, reprezentowanych przez białą owieczkę.

Grzechotka, zatrute owoce, czarna magia, wczesna zima, gady.

Symbol: księżyc i waga.

Małe jagnię Dzigi miała,
wełna prawie jak śnieg biała,
lecz się bajka tak skończyła:
Dzigi jagnię poświęciła.

W mitologii angielskiej Dzigi-Dzigi występuje jako Mary, znana z wierszyka Mary had a little lamb.

02 cyzmag ebroje

Cyzmag Ebroje. Młoda wiejska dziewczyna, bezpośrednia antagonistka Dzigi-Dzigi. Jest jednak kartą znacznie słabszą. W tradycyjnym pojmowaniu czomgolskim, Ebroje nie włada wystarczającą mocą i mądrością, aby przeciwstawić się diabelskiemu dziecku.

Pastorał z kokardą, glukoza, naiwna modlitwa, wiosna, zwierzęta leśne.

Symbol: zaćmienie Słońca.

Ebroje owiec szuka,
spotkała ją nauka:
owieczek nie ostawiaj,
zła Dzigi je podkrada.

Mitologia angielska przyswoiła tę postać jako Little Bo Peep.

03 gudziuk

Gudziuk. Karta relatywnie silna, jednak niedookreślona względem kierunku. Doświadczeni gracze wiedzą, jak ukierunkować ten charakter odpowiednio w stronę światła lub zniszczenia, zależnie od ich decyzji. Gudziuk to również staroczomgolski chan, znany z podań.

Pieniądze, mąka, kierowanie energii, późna zima, ptaki.

Symbol: złoty satelita.

Zaśpiewaj o miedziaku,
w kieszeni żyta moc;
sześć i dwadzieścia ptaków
piekł Gudziuk w placku w noc.

W angielskiej mitologii funkcjonuje przyśpiewka Sing a Song of Sixpence, oparta na postaci Gudziuka.

04 quagya maragyaQuagya Maragya. Tak zwana „stara panna”, jest postacią raczej złą, lecz słabą. Czasami zdarza się, że wykwalifikowany gracz potrafi zmienić biegun dla tej karty. Zazwyczaj jednak nawet Dzigi-Dzigi „nie przepada” za jej sąsiedztwem – uznaje się ją za figurę niezaradną i nierzadko niweczącą dobrze opracowany plan.

Dom, porcelana, złorzeczenie (klątwy), jesień, ssaki domowe.

Symbol: przepołowiony Mars.

W kredens Quagya weszła,
by nakarmić pieska.
Kość mu chciała znaleźć,
lecz się nie udało.

Old Mother Hubbard to odpowiedniczka Quagya Maragya w angielskiej mitologii.

05 tjotirlitti y szwienar

Tjotirlitti Y Szwienar. Karta bardzo mocna, pozytywna, chociaż względnie łatwa do wyeliminowania. Należy nią „ugrać ile wlezie”, dopóki znajduje się w grze. Niektórzy mistrzowie kart czomgolskich twierdzą, że nie idzie dobrze w parze z kartą Gudziuk. W tardycyjnej symbolice, Tjotirlitti jest przedstawicielem „zwykłego”, przeciętnego lecz dobrodusznego człowieka, który ostatecznie ginie z powodu ignorancji (wybór zabijania zamiast życia światłem).

Chański flet (kimaranga), surowe mięso, mantra, lato w pełni, ssaki ubojne.

Symbol: Ziemia.

Tjotirlitti syn piszczałka,
prosię ukradł raz.
Prosię zeżarł; później pałką
bito go, aż zmarł.

W mitologii angielskiej znany jest jako Tom, Tom, the Piper’s Son.

06 worodziwa

Worodziwa. Karta diabelska i dość silna. Reprezentuje takie wartości jak: iluzja, przekupstwo, spekulacja, chęć zysku. Zazwyczaj gracz, któremu uda się połączyć tę kartę z kartą Dzigi-Dzigi, ma zapewnioną dużą przewagę, przynajmniej w pierwszej części rozgrywki. Tylko w wyjątkowych wypadkach bardzo doświadczeni mistrzowie zdolni są obrócić tę kartę przeciwko „diabelskiej dziewczynce”. Worodziwa nie staje się przez to postacią wspierającą światło, ale zło niejako rujnuje samo siebie.

Końska głowa (czasem maska – pierwowzór Lajkonika??), grzyby, działanie, późne lato, mięczaki.

Symbol: meteoryt lub czarna dziura.

Worodziwa, niby-koń,
do Vungmaca* zmierza.
Chleba, ciastek, jabłek ton
pięć kupić zamierza.

*Vungmaca – stolica Czomgolii

Na motywach charakteru Worodziwy angielska mitologia wytworzyła pieśń Ride a cock horse to Banbury Cross.

07 ermez dzierkem

Ermez Dzierkem. Tzw. „ubrana nagość”, trzecia z „dobrych” kart. Niezbyt mocna, lecz bardzo stabilna. Umiejętny gracz powinien wykorzystać ją do długoterminowego zasilania sił światła. Symbolizuje ekspansję, ewolucję, tworzenie.

Łóżko, nasiona, medytacja, wczesne lato, owady.

Symbol: gwiazda.

Ermez Dzierkem, Ermez Dzierkem,
nie bój karalucha.
Siedź na stołku,
zjedz rosołku,
boś ty łakomczucha.

Little Miss Muffett to odpowiedniczka Ermez Dzierkem w mitologii angielskiej.

W każdej partii grający w karty czomgolskie decydują o losach świata. Jeśli i ty chcesz wesprzeć którąś ze stron – Światło lub Ciemność, w zależności od upodobań – możesz wybrać się na wiecznie trwające rozgrywki do Czomgolii (czomg. Chamgustani). Podobno leży ona gdzieś między Mongolią a Kazachstanem. Według innych źródeł, Czomgolia to okresowa wyspa na Jeziorze Bajkał.         (kisz)

Eugeniusz „Gula” Maślankowski próbuje białego proszku złota od kolegów spod monopolowego

Posted in Letnia garmażerka with tags on Listopad 7, 2014 by tonguetonic

zombi(kisz)

w namiocie pozorów (niecna dny szkatuła)

Posted in Skrawki z niszczarki with tags on Listopad 6, 2014 by tonguetonic

eksperymenty na ludziach i owadachWsadzali, wyjmowali. Wsadzali, wyjmowali. Wsadzali, gnietli łyżką, wyjmowali. Wsadzali. Nie wyjmowali długo, w końcu – na amen wyjęli. Nie zostawili w spokoju, rozdwajali tkanki. Po rozdwojeniu spajali, by patrzeć różnicy. Niezadowoleni wsadzili znowu. Nurzane bez wyjmowania ponownie troili. Ścięło się, wodę ścięło, bulgotać zaczęło nieludzko i charczeć. Przerażeni uciekli. Inni, zachwyceni, przyszli i patrzyli. Chcieli wyjąć, zginęli, ścięło wodę w ciałach. W nieciała ich ciała ślimaczyć poczęły. Ustawiono tabliczkę, żeby nikt nie wchodził, a tym bardziej wyjmować nie myślał już nigdy.

By nigdy przenigdy, by znowu nie ścięło. By przyszło do głowy coś komuś zanurzać. Wyjmować i wsadzać, i męczyć, i mątwić. Z zmartwiałych wysięków by mętność odsączyć. By ludzie już ludziom pełzakiem nie byli. By w niebie się żyło, a nie jak w niewoli.

Rosoli, rosoli, ti tutti di amo!
Ti tutti, ti tutti, ti lavo per mutti.
Ti amo, diavoli, mi fili rosoli!

(kisz)

*** (Puszcza mi zajączki…)

Posted in Skrawki z niszczarki with tags , , on Listopad 5, 2014 by tonguetonic

generałowie oraz Matka BoskaPuszcza mi zajączki? Dziewczyna z chemii pachnie mydłem dzieciństwa, studiuje w gmachu wspanialszym niż Schönbrunn. Ty pachniesz inaczej – czy to czekolada, morska czekolada? Co znaczy ta zagadka? „Najjaśniejsza myśl”… Patrz, a zobaczysz. W polskiej armii, na wysokich stanowiskach. Dwóch niemieckich generałów; jak sądzisz – dlaczego? Widzisz sygnatury na klapach mundurów? Patrz, a zobaczysz, patrz, a zobaczysz.

кoБи

Brüntlingen 1949. Późniejsze Brantniewo. Pięknej acz okrutnej Królowej Nauk rządy.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Listopad 1, 2014 by tonguetonic

na tablicy

Kiedy Niewska weszła do klasy, natychmiast zapanowała cisza, tylko ten bohomaz na tablicy pozostał. Przedstawiał człowieka na pustyni wpatrującego się w jajko sadzone, z którego cieknie krew. Tak przynajmniej uważał Walmo, jeden z najgorszych uczniów w klasie, autor fresku. Próbował nawet tłumaczyć co ma jakie kolory, ale Ława Niewska, pani ze Wschodu, która uczyła nas arytmetyki, nie chciała tego słuchać. W postępowaniu przyspieszonym został prawomocnie skazany za marnotrawstwo mienia szkolnego oraz kpiny z autorytetu pedagogicznego na dwie godziny noszenia koferdamu – była to jedna z najsurowszych, obok klęczenia na kukurydzy i stania na palcach, kar wymierzanych przez panią od rachunków. Walmo podobno inspirował się Dalim, a jajko powinno być niebieskie.            (kisz)

„Nieśmiałość Bogów”, tom II powieści „Planeta, której nie było” Grigorija Cziestnikowa, rozdział dziewiąty (fragment).

Posted in Letnia garmażerka with tags on Październik 31, 2014 by tonguetonic

droga do salfoli

Armo, ja już nie mogę, Armo…Gdzie my idziemy? To na nic, rozumiesz, na nic! Nigdzie nie trafimy, do żadnego Salfoli…Specjalnie wymyślileś tę historię z ukrytym miastem, żeby mnie tu zamęczyć! Co chcesz mi zrobić?! No gadaj, co?! Czy o to ci chodziło, żebyśmy oboje umarli!? Czy tylko o mnie ci chodzi, kto ci to kazał zrobić, gadaj, ty..ty…

Armo zdzielił Wierenę w twarz i chwycił za nadgarstki, które ta chciała podnieść do załzawionych oczu. Targnął nią i skierował jej twarz na południowy wschód.

Tylko tyle jesteś w stanie znieść, ty, która uważasz się za wielką wojowniczkę? Czy jesteś ślepa od łez, czy z szaleństwa? Patrz, do diabła!

Wierena, całkowicie zrezygnowana, podniosła posklejane oczy nieco wyżej.

To wieża…wieża! Wielka wieża radiowa Salfoli! Armo, to wieża!!! Ta, o której mówiłeś! Armo, jeśteśmy uratowani! Będziemy żyć! Armo…

Znowu zaczęła płakać.

Armo…Przepraszam, ja…

Suchy, parzący wiatr błyskawicznie zmieniał łzy na jej twarzy w smugi białego pyłu. Rzuciła mu się na szyję, jemu, szewcowi z Untfis, którym pogardzała. W wytartym szewskim kaftanie z cechowymi blaszkami na ramionach wyglądał dla niej teraz co najmniej jak esauł.

Ich wyschnięte usta złączyły się – ciężki i bolesny był to pocałunek, lecz starali się, by nie trwał nazbyt krótko.

(kisz)

Gdy Ebola przyjdzie podpalić twój dom

Posted in Letnia garmażerka with tags on Październik 29, 2014 by tonguetonic

 

ebolaWirusem Ebola może być każdy, nawet Twój najlepszy przyjaciel lub osoba z bliskiej rodziny. Ebola jest bardzo podstępna. Ludzie, którzy zostali Ebolą, nauczeni są dobrze to ukrywać. Uważaj przy zawieraniu jakichkolwiek znajomości, a także przy wpuszczaniu obcych ludzi do domu. Wirus Ebola często podaje się za akwizytorów, Swiadków Jehowy, lub wędrownych bibliotekarzy. W drastycznych przypadkach ludzie tacy potrafią zmniejszyć się do rozmiarów produktu żywnościowego (np. sera, kiełbasy) i w takiej formie przebywać w lodówce lub zamrażarce. Nie należy ufać również swoim własnym dzieciom. Nierzadko zdarza się, że wirus udaje słodkie pociechy, aby później zaatakować z całą bezwzględnością. Są objawy, które warto uznać za sygnał ostrzegawczy, iż dana osoba mogła stać się wirusem Ebola. Zaliczają się do nich: brak empatii, empatia, zbytnia empatia, niewystarczająca empatia, wory pod oczami, doły pod oczami, zwidy przed oczami, mrużenie oczu, wybałuszanie oczu, nadmierne używanie oczu.

Pamiętaj:

NAJLEPSZA OBRONA PRZED EBOLĄ TO ZABIĆ EBOLĘ.

NAJLEPSZA PREWENCJA PRZED EBOLĄ TO SIEDZIEĆ W DOMU I CZEKAĆ NA EBOLĘ. 

NAJLEPSZA METODA NA ZABICIE EBOLI TO TŁUC, TŁUC, TŁUC AŻ DO ZATŁUCZENIA.

(kisz)