Udry, gdzieś w Krakowie.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Październik 26, 2017 by tonguetonic

udry gdzies w krakowieZnowu chcieliśmy zataczać jogiczne kręgi. Znowu nie znaleźliśmy matematycznego wzoru na objętość ognia w naszym ciele – okazało się, że na razie zbyt wiele się go w nim nie pomieści; znowu nam się nie udało przyjąć postawy doskonałej sanskryckiej ligatury. Nasze sznurówki już krzyczą i płaczą, i chcą się poddać, dajcie nam znak, tak mówią. Gdzieś pod tym wszystkim w nas jest coś, co leży spokojnie i widzi, że Słońce wschodzi i zachodzi, i każe nam to coś podlewać kwiaty i oddychać, i przypomina, że jutro też będzie teraz. Dlatego zmienimy znowu buty i zaczniemy liczyć, wypatrywać aureoli świętego na rynku, choćby koło samsary miało się jeszcze sto razy błędnie obrócić. Czeka na nas wygodne łóżko, w którym mamy się zjednoczyć.           (kisz)

Reklamy

Listy do Francji, cz.XX: ciosy na Tekkena

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Październik 22, 2017 by tonguetonic

edward kiszecki jako usagi yojimboJeszcze przed paroma dniami ze łzami w oczach pękał ze śmiechu, naśladując sposób poruszania się Pawła Chućki – ten bowiem tyle czasu spędził w salonach gier na durnowatych street fighterach i innych mortal kombatach, że nie potrafił już praktycznie normalnie chodzić. Jednakoż po niedzieli Łukasz Kotłowicz („Kocioł”) wrócił do szkoły dziwnie odmieniony. Nie wykazywał żadnej chęci do przeprowadzenia analizy komedii wyemitowanej w sobotę wieczorem, a pierwsze co zaczął szwędać się po korytarzach z Chućkiem właśnie. W klasowej społeczności wzbudziło to niejakie zdumienie, Adam Makarowski („Malma”) jął się jawnie z Kocioła naigrawać – do niedawna bowiem towarzystwo Pawła Chućki uchodziło w naszej komitywie za rzecz poniżej poziomu. Mnie natomiast cała sprawa dziwnie zasmuciła; postanowiłem pomóc koledze w odzyskaniu normalnej tożsamości, utraconej w wyniku przyczyn niepoznanych a zapewne niezwykłych. Udawszy, że załatwiam sprawy biblioteczne, kręciłem się po szkolnych zaułkach, próbując podsłuchać treść prowadzonych przez dziwaczny duet rozmów. Niewiele udało mi się zasłyszeć, ale wydobyłem z szumu konwersacji rzecz jak mi się wydało najbardziej istotną, a zawierała się ona w trzech kretyńskich słowach: ciosy na Tekkena. A więc to jest to złoto gierkowców, ciosy. Postanowiłem – może nie za wszelką cenę, ale za cenę wysoką – ciosy owe zdobyć.

Wyruszyłem jeszcze tego samego popołudnia. Jako wehikułu użyłem niezawodnego komputera domowego, Commodore 64. Z początku myślałem o Inter Karate, ale pózniej lepsza wydała mi się gra Usagi Yojimbo. Ku memu zdziwieniu, w wirtualnym świecie spikselizowanej animacji przybrałem postać dorosłą. Wygląd mój w wieku dwudziestu lat naprzód – z brodą, zakolami i zmęczoną twarzą – przeraził mnie zrazu i zasępił, ale zdecydowałem szybko się ogarnąć i zrealizowac zamierzony cel.

Rozejrzałem się po okolicy – było nadzwyczaj przyjemnie, rzekłbyś: atmosferka. Polany, drzewa, gdzieniegdzie kręcący się chłopi, jakaś orientalna jadłodajnia…Zacząłem więc wypróbowywać wszystkie możliwe kombinacje ruchów dżojstikiem. Ni stąd ni zowąd, w mych rękach pojawił się miecz, co spowodowało nagłą przemianę zamiatającego drogę wieśniaka w atakującego ninja. Po kilku machnięciach mieczem została z niego unosząca się w powietrzu czaszka, a mnie ubył tylko jeden kwadracik energii. Poszedłem dalej – kolejny wieśniak. Atakować, myślę, czy nie atakować, a tak w ogóle, w jaki sposób zamierzam zdobyć ciosy na Tekkena, skoro jestem w Usagi Yojimbo na C64? Chyba jednak tego nie przemyślałem. Pokłoniłem się tylko wieśniakowi i postanowiłem przejść całą grę, aż do tego zachodzącego słońca. Do końca jednak nie dobrnąłem, ponieważ załatwila mnie banda ninja. Poczułem, jak moje wirtualne ciało, które otrzymałem na czas podróżny, rozpada się na dziesiątki pikseli i rozprasza w układach scalonych starodawnego urządzenia…

Następnego dnia w szkole, widząc, że znajomość Chućki z Kociołem nabiera znamion patologicznej przyjaźni, podszedłem do nich i zacząłem blefować, jakobym znał wszystkie ciosy na Tekkena, gdyż mój starszy kuzyn w to gra i ma je zapisane na karteczce. Chućko i Kocioł wybuchnęli tylko śmiechem (Kocioł, masując nadgarstek, o mało co się nie popłakał). Okazało się, że nie chodziło im o ciosy na Tekkena, ale o kody do Tekkena.

Na szczęście, pod koniec tygodnia Kocioł powrócił do normalnego stanu – Paweł Chućko począł się bowiem kolegować z Kamilem Bobkiem, jako że ten podbierał matce pieniądze z kasetki, po czym przynosił do szkoły i wydawał na czipsy i słodycze.          (kisz)

Mścice, obrzeża kombinatu paszowego.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Październik 19, 2017 by tonguetonic

kombinat paszowyDyktator Ceausescu dopala zapasy tytoniu, pomarła już reszta półbogów drzewiejących czasów. Blade jęzory fabrycznych wyziewów zlizują z powietrza ostatki słowiańskiego dobrosąsiedztwa; w księgarniach i kioskach Ruchu ostatnie radzieckie pozycje. Stąpamy po trawach ni zielonych, ni żółtych, przyroda zawiesiła swe sądy. W rytm elektrostatycznych trzeszczeń podziwiamy rozległe przestrzenie rolniczych poligonów, tereny doskonałe na miejsce astralnych spotkań z wujaszkiem. Zakaz fotografowania.

(kisz)

Czarne piękno

Posted in Letnia garmażerka with tags on Październik 17, 2017 by tonguetonic

stare bajkiKto przychodzi do dżungli, pełnej nocy i bojaźni? Potwory boją się straszliwych i lekkich dzieci – najbardziej genialnych i najciemniejszych. Prawdopodobnie te bajkowe potwory potrafią widzieć. Jeden z nich stał i zobaczył, że idzie.

(Życie było wspaniałe. Ten statek jest pilotem czarnego piękna, twoje życie pozostanie w ciele. Życie jest wieczne).               [kisz]

Z Örmözem Dziorkönem przez świat

Posted in Skrawki z niszczarki with tags on Październik 13, 2017 by tonguetonic

wciśnij caps lock

Charakter ma po ojcu. Zakarbowała sobie trudne wyrazy, napór myśli minął. W szkole na alchemii uczyli ekstrahować tlenek glinu z pary wodnej. Krainy w bajkowym zakątku połączyły się w imperium, które przetrwało wieki. Na przekór ciemnym czasom ołówki z ołowiu wycofano, niedawno cena spadła do pięciu groszy. Wujek przywiezie wiorstę lasu z Syberii. Zgoda w rodzinie to podstawa jakiegokolwiek dobrobytu. Z naturą wszystko w porządku: jesteś wielki, tylko kiedy wciskasz caps locka coś się z tobą dzieje.

кoБи

Słońce na pokrętło

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Październik 10, 2017 by tonguetonic

piekarnik jasne drewnoJakieś inne życie. Magnetyczna źrenica rejestruje miękkość i ostrość, przywołując dźwięki wedyjskich zaklęć. Kopuła nieba zamyka się w zależności od fazy Jowisza: to pachnie ciastem, to świeżym mydłem. Jak długo jeszcze będziesz tak wyrozumiale spoglądać na te gasnące piaski porannych wieczorów, wiedzą tylko mędrcy żywiący się bylicą. Zapatrzony w płomień paproci, wypłyniesz w noc jako plazma, wilk, albo zwykła brudnica.              (kisz)

Żyjmy długo i zdrowo, część III

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Październik 7, 2017 by tonguetonic

Nabiał: mleko, śmietana, jaja, sery i masło

Przeczuwając zgubne następstwo łazienkowego ekscesu, zdecydował Marek czem prędzej organizm odżywić, nasycić go szlachetnym minerałem, wzmocnić węglowodanem surowym a gęstym przyregenerować płynem. Tu nasunęła się wpierw mięsna obyłnica dziadka Muszkatela. Nie bardzo istniała sposobność ku temu, by się do wnęki dziadkowej zakradać, przeto poprzestał Marek na zwykłych, lodówkowych towarach. Znamienitości w nich wprawdzie nie uświadczy, jako iż wszystkie sam, powodowany skandalicznym próżniactwem, nabył najniższym kosztem w miejscu niedopuszczalnym. Wydoił tedy trzy czwarte litra mleka, dwa jaja wbił do gęby, serów poszarpał, na koniec masła się nałykał, jakby złamanej gryki nie zjadł od dnia powicia. Babcia Małmazja udała, że zajścia nie dostrzega, w przeciwnym wypadku rozum nakazałby bowiem chłopaka zamknąć do zakładu izolacyjnego. Za pół godziny posiłki rodzinne zostaną podane, smaży się warzywnik i sosy warzone bulgocą na kuchence. Marek jednak postanowił rozmaite pokarmy konsumować cały dzień bez przerwy. Na obiad zaproszono ciotkę Stanuszinę, przez co żreć przy stole jak pasza wypadać nie będzie. Później dziadek Muszkatel ma zabrać go na działkę, więc mięśnie doznają wzmożonych wysiłków. Opętany szaleńczym bilansem kalorycznym, rzucił się młodzian na rozłożone w małym pokoju nasiona, na sadzonki i szczypiory rosnące wzdłuż ciepłego od słońca parapetu.    C.D.N.

кoБи

Po zajściach w Mocknay’s. Reminiscencje.

Posted in Letnia garmażerka with tags on Październik 2, 2017 by tonguetonic

plastikowy konik

Podobno Julianowi urodziła się córeczka. Żeby było śmieszniej, przyszła na świat w lipcu, więc nadał jej imię Maja. Tymczasem ja przestałem spotykać ludzi kreujących dziwne sytuacje, przynajmniej tak mi się wydawało.

specyficzne jadło

Dziecko zaraz po obudzeniu ćwiczy rysowanie końskiej żuchwy. Julian twierdzi, że to przez jego obłąkańcze próby wynalezienia nowego gambitu. Z tego co widzę, ludzie tacy jak on nigdy nie wychodzą dobrze na grze w szachy.

okno w pomieszczeniu

Pamiętam zdarzenia jak przez mgłę. Pokój usłany klockami, laptop z funkcją nasłoneczniania, nawet jakieś pieniądze walały się po podłodze. Żona Juliana urządzała wystawne przyjęcia, głównie dla kotów. Kiedyś to wszystko dokładnie sobie przypomnę. Dzisiaj obchodzisz urodziny, nie wiem, po co to piszę.

кoБи

Zadanie ze środowiska. Część pierwsza: teoria roślin.

Posted in Opowieści dawnej treści with tags on Wrzesień 29, 2017 by tonguetonic

teoria wszystkiegoPatrzymy na światło, słuchamy dźwięku w eterze, wąchamy powietrze na zadymionych liściach. Gdzie postawiono rośliny i dlaczego? One przy oknie mogły przyjąć najlepszą asanę. Obserwuj rośliny w klasie: ich wygląd, tytuły, kwiaty i łodygi. Rośliny umilają nam życie. Jedz je codziennie rano i po południu przy użyciu miseczki do zębów. Tylko jedno nakrycie jest dobrze ułożone, jedna pokrywa dobrze ustawiona, jedna osłona dobrze umieszczona. Przynieś pastę do włosów, weź herbatę do szkoły. Uważaj, gdy używasz urządzeń elektrycznych. Dotykaj chłodu ciał stałych, smakuj cukrów ciecz senną. Twa odzież jest chroniona przez utratę ciepła.

(kisz)

 

Grus: Wyświetlanie

Posted in Obuwie służbowe with tags on Wrzesień 21, 2017 by tonguetonic

posłuchaj utworu "Wyświetlanie" grupy Grus na You Tube

Ostatni utwór z debiutanckiej kasety grupy Grus zatytułowanej Wyświetlanie, nagranej późną zimą 2000 roku. Ów niezwykle przebojowy, taneczny kawałek nosił najprawdopodobniej tytuł Lot z opiekunem duchowym, niestety wszystkie wydania albumu zaginęły. Na syntezatorze Casio SA-35 gra Lew Bruxensztajni, komputer Commodore 64 obsługuje Orło Światłogrodzki. Kompozycja inspirowana wczesną solową twórczością Władysława Gudonisa Komendarka, zwłaszcza wypożyczonym z audioteki miejskiej winylem Hibernacja nr 1, który otwiera przepiękne nagranie pt. Płynąca plazma. Po raz pierwszy z muzyką potomka Michała Kleofasa Ogińskiego zetknęli się Orło i Lew dzięki Wujkowi Jerzykowi. Udostępnił on skopiowane płyty szalonego artysty na chromowych nośnikach IEC-II.

кoБи