Archiwum dla nie fantastykozuj

Epilog, albo W Pierścieniu Zeykenów VII: Vuro Yaurta w fantastycznych popłuczynach (nie mylić z drugą częścią Paula Terglena)

Posted in Rozmaitości with tags on Styczeń 2, 2018 by tonguetonic

vuro yaurta w pierścieniu zeykenów

To gdzieś tu był największy portal międzypierścieniowy. Ogromna kadź Czarnej Wody, to o to było tyle krzyku…inteligentna ciecz, rozwiązanie zerżnięte z Solaris. Podobnie wyglądała historia jednego z moich ziemskich nazwisk…w tym momencie to nieistotne. Co się teraz dzieje ze światem Zeykenów? Potrzebne są namiary na Voezlyę, ona może wiedzieć, gdzie jest Volga. Wszystko wydaje się wymarłe, jakby duch tych cebulowatych krain przeniósł się gdzieś indziej. A może to Kawwiv zasilał pierścienie, może zabrał całą energię do jaskiń? Nie dostanę zezwolenia na lądowanie w Himalajach, pozostaje tylko wejść do środka.          (kisz)

Reklamy

Fantastycznych popłuczyn część ostatnia, czyli jak rozpierdolić Zeykenów

Posted in Rozmaitości with tags on Maj 18, 2010 by tonguetonic

W ogromnym skrócie, bo całość ma ponad tysiąc stron maczkiem: to tak, ten został w tym całym namiocie i siedzi i pije mleko, nie…Ogromniaste energije przez namiocinę się przewalają, on w tym wszystkim się transformuje w Tarknaza, bo okazało się że on i Tarknaz to jedna osoba, a Tarknaz go szukał żeby scalić swoją jaźń. Tyle o Triespo i Tarknazie. Kto był dobry, a kto zły? A nie wiadomo, porąbane to wszystko. Wynika z tego, że Tarknaz po uczieczce Voezlyi olał sprawę, prawdopodobnie uświadomił sobie, iż brakującą część jego jaźni posiada nie Kawwiv tylko Triespo, Kawwiv zaś miał być tylko karmicznym narzędziem służącym do jego odnalezienia. Oczywiście, scalenie jest potrzebne Tarknazowi aby zdobyć władzę w Systemie Pierścieniów, a w dalszej perspektywie w całym Wszechświecie, gdyż jak się okazuje w drugim od końca zdaniu ostatniej strony, System posiada siatkę przejść do wszystkich istniejących wymiarów. Co z Kawwivem? Został na Ziemi, Triespo oddał go w dobre ręce indyjskich wieśniaków zamieszkujących maluteńką wioskę w pobliżu Himalajów – jego przeznaczeniem jest bowiem, jak odczytał Triespo, zostać wybitnym duchowym guru w tradycji Krija Jogi.

Voezlyia? Uciekła z systemu do paralelnego mini kosmosiku, gdzie została imperatorową, wykorzystując popularną tam starą przepowiednię. Zdaje się, że ona również miała dosyć tej całej imprezy z Pierścieniami i naciąganiem fabuły.

A Czarna Woda? To zwykła woda panie, tylko czarnej farby dodali, hehe.          (kisz)

Fantastyczne popłuczyny: W Pierścieniu Zeykenów V

Posted in Rozmaitości with tags on Marzec 7, 2010 by tonguetonic

Tarknaz był już na śmierdzącym padliną, wpół spalonym statku. Zgodnie z informacjami uzyskanymi w procesie telepatii genotypowej właśnie tym wehikułem Kawwiv miał zostać wywieziony z Systemu Pierscieniów do Drogi Mlecznej. Stan statku budził u Tarknaza spore rozczarowanie, tym bardziej iż po dwugodzinnych poszukiwaniach czegokolwiek, co dałoby szanse przedłużenia tropu, nie znalazł niczego oprócz kilkunastu zdechłych gryzoniów i zatrzęsienia wielkich grud międzygalaktycznego pyłu oblepionych wszelakim robactwem.

W pomieszczeniu, które kiedyś było najprawdopodobniej magazynem żywności, jego oczu dobiegł jakiś refleks, coś pobłyskiwało pośród wszechobecnej spalenizny i syfu. Był to medalik na łańuszku, rodzaj wizytówki, jaką mają w zwyczaju rozdawać potencjalnym klientom przeróżni rzemieślnicy i szarlatani. Awers przedstawiał młodego mężczyznę z barwnym tatuażem na twarzy, na odwrocie zaś widniał wygrawerowany napis: TRIESPO REZPOKA. DYPLOMOWANY KURIER I PRZEWODNIK. OBSLUGA W OBREBIE 214 GALAKTYK. UPRAWNIENIA NA POJAZDY TYPU OWADOWEGO I KOLIBRY. BEZPIECZNY TRANSFER DUZYCH GRUP ORAZ INDYWIDUALNY. CERTYFIKAT 2-GO STOPNIA NA MOCE DUCHOWE. Tarknaz uśmiechnął się do siebie. A więc to prawda, Voezlya została w Systemie. A z odnalezieniem tego pajaca nie powinno byc problemów, nawet tu, w Układzie Słonecznym.          (kisz)

Fantastyczne popłuczyny: W Pierścieniu Zeykenów IV

Posted in Rozmaitości with tags on Luty 8, 2010 by tonguetonic

Przy arterii wegetowały dorodne piołuny, które Triespo obsesyjnie pozbawiał kwiatostanów, by upajać się zostającym na dłoniach cierpkim zapachem. Dziecko zdawało się nic nie ważyć. – Mogę z nim nawet chodzić po linie – pomyślał i zaczął pogwizdywać melodię którejś z oklepanych arii operetkowych. A Kawwiv co kilka sekund obracał głowę w inną stronę, przyglądając się nienapotkanym dotąd roślinom, dziwnym stworom o kulistych nogach oraz – nieznanym także Triespu – popielatym ptakom z masywnymi dziobami. Te zmaterializowane modlitwy ochronne Voezlyi towarzyszyły im przez całą drogę, póki nie zniknęli we wnętrzu ogromnego namiotu.

коБи

Fantastyczne popłuczyny: W Pierścieniu Zeykenów III

Posted in Rozmaitości with tags on Grudzień 10, 2009 by tonguetonic

Kawwiv nie wypowiedział ani słowa. Ba, nawet się nie poruszył, zresztą nie oddycha. Ale musi żyć, czuję emanacje, to pewne. Metal od Tarknaza zadziałał błyskawicznie, Czarna Woda i kapłani byli jeszcze szybsi i rzucili za nami klątwy. Kawwiv powrócił do swoich lat i coś się z nim porobiło, ale na razie ważne że pędzimy. Tylko póki co nie wiadomo dokąd, słyszę jakieś sygnały od Tarknaza, okazało się że chyba pomyliliśmy pierścienie albo coś. Coś zaczyna mi tu smierdzieć, obawiam się że Tarknaz może być kimś innym niż nam się wydawało. Zły pierścień? Czy to dlatego, do czasu, było tam tak pięknie?          (kisz)

Fantastyczne popłuczyny: W Pierścieniu Zeykenów II

Posted in Rozmaitości with tags on Listopad 15, 2009 by tonguetonic

ofiarowanie kawwivaGdy nadszedł dzień ofiarowania Kawwiva przy Czarnej Wodzie, Voezlya uczuła w sercu żal i przeklinać poczęła godzinę wejścia w Pierścień. Kawwiv miał 11 miesięcy i władał już dwoma zeykeńskimi dialektami, sprawnie chodził i robił pierwsze postępy w cavtyk, zeykeńskiej sztuce walki. Teraz jego rozwój miał ulec jeszcze większemu przyspieszeniu, a ona – niegdyś jego wybranka, a teraz matka – miała przestać być mu potrzebna. Do wyznaczonej minuty było jeszcze sporo czasu, tak względnego w tutejszym systemie. Voezlya odszukała w swojej kieszeni bryłkę drążonego metalu, o której Tarknaz opowiedział jej tyle niestworzonych historii. Sekundy się wlokły, wschodni wiatr przynosił odór prażonej w kapłańskich komnatach bfefy. Czarna Woda widzi wszystko – pomyślała Voezlya – to nie może się udać.    (kisz)

Fantastyczne Popłuczyny: W pierścieniu Zeykenów

Posted in Rozmaitości with tags on Październik 29, 2009 by tonguetonic

matka z dzieciatkiemZrobiliśmy kilka kroków i ujrzeliśmy wypełniony drobinkową fakturą świat. Odeszło zmęczenie i rezygnacja; światło zaczęło przybierać coraz bardziej subtelne odcienie, otaczające nas rośliny emanowały inteligentną duchową energią – były w istocie rozumnymi istotami. Dopiero teraz zrozumieliśmy, co powiedział nam Tarknaz przed startem wahadłowca: Máne ravöqik zucęg – „słońce tej ziemi zmyje grzechy wasze”. Nagle dotarło do nas, że teraz wszystko będzie się odbywać na innych zasadach: istnienie przestanie być problemem, a my nie będziemy więcej „zmęczonymi ludźmi” lecz rasą, która rozwiązuje nieskończone stopnie równań duchowej genetyki. Voezlya szła pierwsza, niosąc na rękach odrodzonego do niemowlęctwa Kawwiva. Bała się mysleć, jak wysokie stadium duchowej inteligencji będzie mógł teraz osiągnąć.         (kisz)