W siódmą rocznicę napaści Gruzji na Osetię Południową

plan TbilisiPod koniec maja bieżącego roku Micheil Saakaszwili, ścigany listem gończym były prezydent Gruzji, został mianowany przez Petro Poroszenkę gubernatorem Obwodu Odeskiego. Warto przypomnieć, że odpowiedzialny za rozpętanie wojny sprzed siedmiu lat Saakaszwili może poszczycić się Krzyżem Wielkim Orderu Zasługi RP, otrzymał też doktorat honoris causa Uniwersytetu Columbia. Honorowanie bandziorów to, jak wiemy, jedno z ulubionych zajęć elit rządzących Polską, Ukrainą i Stanami Zjednoczonymi.

8 sierpnia 2008 roku, w dniu inauguracji Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, wojska gruzińskie rozpoczęły atak rakietowy na obszar Osetii Południowej. Dzień wcześniej, 7 sierpnia, siły zbrojne Gruzji otworzyły ogień na osetyńskie wsie i miasto Cchinwali. Gruzini użyli wyrzutni rakietowych, zrzucili bomby kasetowe, strzelali także z armat kalibru 152 mm. Nad ranem 8 sierpnia gruzińska armia wkroczyła do stolicy Cchinwali, a władze Osetii Południowej zaapelowały do Rosji o pomoc. Wojska rosyjskie wkroczyły do Osetii, gdy stolica została już praktycznie zniszczona. Niezależna międzynarodowa komisja, powołana do zbadania konfliktu, sporządziła raport, w którym stwierdziła, że działania wojenne zostały rozpoczęte niezgodną z prawem międzynarodowym agresją Gruzji. Wojny nie rozpętała więc Rosja, jak wmawiały nam to media, lecz szalony Micheil Saakaszwili – obywatel świata, który urodził się w Tbilisi, studiował w Kijowie, praktykował w firmie adwokackiej w USA, a żonę poznał w Holandii. Aby sukces był pewny, Saakaszwili powołał 100 tys. rezerwistów, którzy mieli walczyć z republiką liczącą jedynie 70 tys. mieszkańców. W nocnym ostrzale Cchinwali zginęły setki cywilów, a ich mienie zostało zrujnowane. Pociski spadły też na rosyjski kontyngent wojskowy, stacjonujący na mocy porozumienia z Soczi z 1992 roku, co było jawnym pogwałceniem prawa międzynarodowego. Dzieła zniszczenia dopełniły czołgi i żołnierze. Atakujące oddziały mordowały bezbronnych Osetyńczyków i równały z ziemią ich miasto pozostawiając tylko 15 procent ocalałych budynków. Tak wyglądał początek wojny, który Lech Kaczyński i ludzie, dla których polski patriotyzm oznacza równocześnie antyrosyjskość, nazywają agresją Rosji na Gruzję. Oskarżany we własnym kraju o łamanie demokracji i fałszerstwa wyborcze Saakaszwili rozpoczął walkę, nie licząc się z falą przemocy i krwi. Rozpętał konflikt etniczny o nieoszacowanych jeszcze rozmiarach. Grając na szowinizmie i nacjonalizmie próbował wzmocnić własną pozycję, integrując naród wokół walki z wrogiem zewnętrznym. Nie ma oczywiście najmniejszych wątpliwości, że atak Gruzji na Osetię (podobnie jak rewolucja na Majdanie) był inspirowany przez Stany Zjednoczone.

Na podstawie artykułu Pawła Ziemińskiego: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/08/08/w-7-a-rocznice-napasci-gruzji-z-inspiracji-usa-na-pd-osetie/

Kobra

%d bloggers like this: